Bournemouth przez ponad godzinę nie miało większych problemów z zatrzymaniem Arsenalu. Gole Charlie'ego Danielsa, Calluma Wilsona oraz Ryana Frasera zapewniły gospodarzom trzybramkową zaliczkę, którą ciężko było roztrwonić w 20-30 minut. A jednak to się udało, bo "Kanonierzy" za sprawą Alexisa Sancheza, Lucasa Pereza oraz Oliviera Giroud potrafili doprowadzić do remisu. Wynik poszedł w świat, a "Wisienki" mogły czuć rozczarowanie.

Nic dziwnego, że spotkanie cieszyło się sporym zainteresowaniem nie tylko kibiców, ale także piłkarzy. Wśród nich był Alfie Barker. Nic Wam to nie mówi? To zrozumiałe, gdyż na co dzień reprezentował barwy Codicote (dziewiąty szczebel w Anglii). Dlaczego w czasie przeszłym? A dlatego, że przez własną głupotę został wyrzucony z klubu.

Zanim jednak wspomnimy o karygodnym zachowaniu Barkera, warto przypomnieć sobie zdarzenia z grudnia 2015 roku. Harry Arter, piłkarz Bournemouth, przeżywał prawdopodobnie najlepsze chwile życia. Jego drużyna potrafiła odbierać punkty faworytom, dopiero co wygrała na wyjeździe z Chelsea, a on lada dzień miał zostać ojcem. Niestety, nie wszystko poszło po jego myśli. Jego córka Renee zmarła tuż po przyjściu na świat. To była osobista tragedia zawodnika i ogromny test charakteru, który zdał. Już kilka dni później zagrał przeciwko Manchesterowi United, a jego ekipa wygrała 2:1.

Co ma z tym wspólnego Barker? Po wczorajszym meczu wstawił taki oto wpis:

 


Wpis wyjątkowo paskudny i zupełnie nie na miejscu. Rzecznik prasowy Bournemouth stwierdził, że zgłosił już konto piłkarza, a kilka godzin później zostało ono usunięte. Reakcja klubu także była błyskawiczna - rozwiązanie kontraktu. Warto docenić takie zachowanie, gdyż Barker był do tego momentu najlepszym strzelcem zespołu z dwudziestoma bramkami na koncie, a przecież Codicote nie ściągnie wartościowego następcy na drugi dzień.

Codicote FC nie może i nie będzie tolerowało takiego zachowania - napisano w krótkim oświadczaniu.

 

Zwolniło go więc Codicote, w którym przebywał na zasadzie wypożyczenia, a także zwolniło go Hitchin - klub macierzysty.

 

Piłkarze - nawet ci, grający na niższych poziomach rozgrywkowych - chyba jeszcze nie wiedzą, że czasami warto zastanowić się nad tym, co piszą.