Rok temu, pierwszy na liście był prezes PSG Nasser Al-Khelaifi. Tym razem nie było wątpliwości, że to Didier Deschamps najbardziej wpływa na francuski futbol. Wśród "30" jest aż pięciu uczestników Euro 2016. Na drugim miejscu znalazł się Antoine Griezmann, a na trzecim Zinedine Zidane, zwycięzca Champions League z Realem Madryt. Paul Pogba umieszczony został na piątym miejscu.

 

Wielu widzi zwycięzcę plebiscytu na stanowisku przyszłego prezesa francuskiej Federacji Piłkarskiej, ale według samego zainteresowanego, to na razie daleka droga. Zdecydowanie preferuje boisko. Tak wynika z wywiadu udzielonego dziennikowi "L'Equipe" przez popularnego "DD".

 

"L'Equipe": Jak Pan odbiera to wyróżnienie?

 

Didier Deschamps: To jest wybór subiektywny. Ze względu na Euro i dobrą postawę zespołu byłem bardzo eksponowany w mediach. Nie uważam się za "patrona" francuskiej piłki. Z całą szczerością mogę powiedzieć, że we francuskiej piłce są bardziej wpływowe osoby ode mnie.

 

Na przykład?

 

Na pierwszym miejscu, mój prezes, Noël Le Graët. To on wszystkiemu przewodzi, jego decyzje mają ogromne reperkusje na całą naszą piłkę. Jestem z nim w bardzo dobrej relacji.

 

Le Graët powiedział, że jeżeli zostanie ponownie wybrany w marcu na prezesa FFF, to przedłuży z Panem umowę do 2020 roku.

 

Na razie koncentruję się na roku 2018. Moja kariera piłkarska dała mi dużą swobodę finansową, więc nie muszę się martwić o przyszłość. Gdybyśmy przegrali z Irlandią (2:1), to moje życie byłoby dzisiaj całkiem inne. Nie wszyscy posiadają wolność wyboru.

 

Zawsze był Pan wpływowy. Dlaczego?

 

Nie lubię, jak coś mi się narzuca, a to się czasami zdarzało. Wolę sam decydować, to jest w mojej naturze. Przywództwo ujawnia się już wśród młodych piłkarzy. Jedni są wpływowi, inni mają więcej charakteru, osobowości i chcą decydować. Tak jest w futbolu i również u was, dziennikarzy.

 

Wyniki Les Bleus i ich odrestaurowany wizerunek to głównie Pana zasługa?

 

Tak, to moja zasługa, ale szczególnie samych piłkarzy.

 

Antoine Griezmann, któremu powierzył Pan klucz do gry ofensywnej, jest na drugim miejscu w naszej klasyfikacji.

 

Z jednej strony jest jego gra, a z drugiej te pozytywy, które wydziela poza boiskiem. Posiada duży kapitał sympatii.

 

Co sądzi Pan o początkach, trzeciego na naszym podium, Zinedine Zidane'a?

 

Odziedziczył w Realu skomplikowaną sytuację. Ma zespół z najwyższej półki. Osiąga doskonałe wyniki, świetnie "zarządza" swoim zespołem.

 

Niepowołanie Karima Benzemy na Euro 2016 było Pana najważniejszą decyzją w minionym roku?

 

Podejmując decyzje zawsze ważę argumenty za i przeciw, i zastanawiam się. Moje decyzje są w najwyższym interesie reprezentacji. Nikt nie stoi ponad reprezentacją i nie mówię tu tylko o Karimie. Reprezentacja zawsze będzie dla mnie na pierwszym planie.

 

Nie zamyka Pan definitywnie drzwi reprezentacji dla Benzemy. Dlaczego?

 

Nie mam kategorycznej czy definitywnej pozycji. Za każdym razem dokonuję wyboru w zależności od potrzeby chwili, dostosowuję się do kontekstu, do sytuacji. Czy te decyzje są popularne czy nie, biorę je na siebie.

 

W marcu powiedział Pan, że "cały świat nam go zazdrości". A teraz?

 

Nie podważam umiejętności piłkarskich Karima.

 

Reprezentacja ma lepsze statystyki ofensywne bez Benzemy?

 

Euro 2016 przyznało rację 23 piłkarzom, których powołałem. Na mistrzostwach świata w 2014 roku, z Valbueną i Benzemą, zespół również miał dobre wyniki. A za dwa lata mogą to być już zupełnie inni zawodnicy.