Czachor o Rajdzie Dakar: Brakuje mi tej adrenaliny

Moto
Czachor o Rajdzie Dakar: Brakuje mi tej adrenaliny
fot.PAP

Jacek Czachor piętnastokrotnie uczestniczył w Rajdzie Dakar, najpierw jako motocyklista, a później jadąc samochodem. Tym razem towarzyszy zawodnikom Orlen Teamu. - Tak porównując, to jednak lepiej startować. Trochę brakuje mi tej adrenaliny – powiedział.

„Po piętnastu ukończonych rajdach teraz pierwszy raz jestem z zespołem assistance. Pomagam zwłaszcza motocyklistom. Jestem takim trochę koordynatorem, patrzę, podpowiadam, bo znam się na mechanice. Z Adamem Tomiczkiem robimy mapki i wspólnie ustalamy taktykę na kolejny dzień. A później prowadzę samochód” – opisał swoją rolę w tegorocznym Dakarze.

 

Jakie są inne różnice? „Chociażby takie, że nie nocuję już w klimatyzowanym kamperze, bo on jest dla zawodników. Póki co śpię na leżaczku pod chmurką, bo w namiocie jest zbyt gorąco. Praca mechaników na Dakarze jest bardzo trudna, motocykliści późno przyjeżdżają, a my wcześnie rano musimy jechać na następny biwak. Tu są długie odcinki, trzeba przestrzegać ograniczenia prędkości. W Boliwii na przykład nie wolno przekraczać 80 kilometrów na godzinę. To nużące, a jak się startuje, to przy tej adrenalinie czas szybciej płynie” – podkreślił.

 

W Orlen Teamie wystartowało dwóch motocyklistów, jednak już na pierwszym etapie kość śródręcza złamał Jakub Piątek i musiał się wycofać. Rywalizację kontynuuje Adam Tomiczek. - Kuba Piątek ma wyjątkowego pecha. To zawodnik bardzo ambitny i na pewno to bardzo przeżywa. Wszyscy go pocieszaliśmy, ale cóż, trzeba z tym żyć. To nie jest sport dla miękkich ludzi. Tomiczek jedzie na czwórkę, nie wystrzega się błędów. Liczyłem, że lepiej mu pójdzie pierwszy odcinek, ale za szybko pokonał jakąś górkę, trochę się przestraszył i później, jak sam przyznał, jechał trochę zachowawczo. No i bardzo dobrze, bo bezpiecznie. Drugi odcinek pokonał już normalnym tempem, jednak zaparkował w błocie, a to mu się nie powinno się zdarzać, bo to jest chłopak z rajdów – ocenił Czachor.

 

Dodał, że 22-letni Tomiczek jest jednym z najmłodszych zawodników w stawce i nie ma dużego doświadczenia w tego typu imprezach off roadowych. - Przejechał tylko pięć dni w Maroku i myślę, że jest tutaj w pierwszej piątce najmłodszych. Taki ukształtowany zawodnik w Dakarze ma około trzydziestki. Ja czekam, kiedy się wbije w trzydziestkę. Wtedy będzie mu dużo łatwiej, bo startuje się co minutę pojedynczo, a powyżej trzydziestego miejsca – dwójkami co trzydzieści sekund i jedzie się w kurzu – zaznaczył.

 

Organizatorzy zapowiadali, że ta impreza będzie najtrudniejszą w historii. Czachor uważa, że każdy Dakar jest nieprzewidywalny. - W tym rajdzie trudno coś przewidzieć, czasami łatwy odcinek staje się trudny. Tutaj do tej pory były straszne upały. Teraz wjeżdżamy w góry, będą to odczuwały motocykle i głowy. Nikt nie wie, jak się tam zachowa, bo przecież aklimatyzacji nie ma. I mogę się założyć o wszystkie pieniądze, że następny Dakar też będzie zapowiadany jako najtrudniejszy w historii – podsumował.

A.J., PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze