Ten dychotomiczny podział wśród krajów, które dotychczas w podobnie istotnych sprawach mówiły jednym głosem, może być kłopotliwy dla pomysłodawcy rozszerzenia mundialu, szefa FIFA Gianniego Infantino. Wywodzący się z rodziny UEFA działacz liczył, że wszyscy mu przyklasną, tymczasem najwięcej zwolenników rewolucji znalazł on na kontynentach odległych. To akurat zrozumiałe, że za rozszerzeniem będą kraje, które mogą stać się beneficjentami reformy. Ich reprezentantem jest m.in. Samuel Eto’o. Kameruńczyk podczas gali w Dubaju, gdzie wręczano kolejne nagrody dla ludzi piłki za rok 2016, zaapelował, by dać szansę mniejszym.

 

Nie zmieniajmy modelu, który działa

 

W sprawie rozszerzenia mundialu zbiesiły się Niemcy, prezentując swoje stanowisko bardzo zdecydowanie. Prezes Niemieckiej Federacji Piłkarskiej (DFB), Reinhard Grindel, powiedział, że o mistrzostwo świata wciąż powinny walczyć 32 drużyny.

 

- Nie można zmuszać się do podejmowania nierozsądnych decyzji - miał powiedzieć Grindel, dodając, że Rada FIFA, która zdecyduje o formacie mundialu, powinna zachować rozsądek i nie doprowadzić do poważnego konfliktu.


Niemcy uważają, że od tak fundamentalnego pomysłu do ewentualnej jego realizacji minęło zbyt mało czasu. Precyzyjne propozycje FIFA dotarły do związków krótko przed świętami Bożego Narodzenia, a już na początku stycznia mają zapadać decyzje.

 

- Przypominam zobowiązanie Infantino do przejrzystości prowadzonych w FIFA działań. Wnioski w tej sprawie mają istotne braki. Z punktu widzenia Niemiec i Europy najlepszą opcją jest utrzymanie obecnego systemu 32 drużyn. Nie zmieniajmy modelu, który w przeszłości okazał się atrakcyjny zarówno dla kibiców jak i sponsorów - mówi stanowczo Grindel.

 

Polityka i biznes nie powinny być priorytetem w futbolu

 

Prezes zarządu Bayernu Monachium oraz Europejskiego Stowarzyszenie Klubów (ECA), Karlheinz Rummenigge, w ubiegłym roku również odrzucił propozycje Infantino. „Liczba meczów, jakie mają do rozegrania piłkarze w ciągu roku, już teraz osiągnęła niedopuszczalny poziom. W związku z tym zarząd ECA odrzuca tę inicjatywę i już wysłał list do Gianniego Infantino wzywający FIFA, by nie zwiększać liczby uczestników w kolejnych Pucharach Świata. Musimy znów skupić się na sporcie, polityka i biznes nie powinny być wyłącznym priorytetem w piłce nożnej. W trosce o fanów i graczy zachęcamy FIFA, by nie zwiększała liczby uczestników mistrzostw świata” - czytamy w oficjalnym oświadczeniu.

 

Ale Anglicy i inne wyspiarskie federacje wspierają Infantino. Pod pewnym warunkiem: tak długo, jak Europa będzie miała zagwarantowane dodatkowe miejsca w turnieju. Pochodzący z Europy członkowie Rady FIFA chcą przed oficjalnym posiedzeniem spotkać się we własnym gronie, by wypracować wspólne stanowisko. FIFA nie planuje bowiem dodatkowych miejsc dla Europy, a UEFA chce takich gwarancji.

 

Boniek pomysł krytykował

 

David Gill, wywodzący się z Wielkiej Brytanii wiceprezes FIFA, wyjawia, że jest w kontakcie z prezydentem UEFA Aleksandrem Ceferinem. Ten miał wysłać do swoich 55 członków zapytanie, jak widzą mundial w przyszłości. Nieprzekraczalny termin na odpowiedź mija dziś. PZPN najprawdopodobniej odpowiedział negatywnie. Blisko rok temu Zbigniew Boniek we włoskim Radiu Onda Libera skrytykował pomysł nowego prezydenta FIFA, uważając, że takie zmiany obniżą poziom turnieju.

 

Szkocka federacja, tak jak angielska, jest za zmianami. Jej szef Stewart Regan uważa, że rozbudowa mundialu korzystnie wpływa na mniejsze kraje, a jak to urozmaica turniej, widzieliśmy podczas Euro 2016, kiedy wszyscy zachwycali się wyczynami Walii, Islandii i Irlandii Północnej.

 

Belg Michel D'Hooghe z komitetu wykonawczego FIFA, powiedział „The Times”, że Europa musi stanąć razem. Podkreśla jednak, że nawet jeśli sam jest przeciwny rozszerzeniu, wniosek Infantino może zostać przegłosowany. - Muszę być lojalny wobec Europy, chcę dbać o interesy europejskich federacji - mówi na łamach angielskiego dziennika.

 

Mistrzostwa w trzech krajach?

 

Na mundialu w Rosji w 2018 roku Europa będzie miała 13 spośród 32 uczestników oraz oczywiście gospodarzy. W turnieju 48-zespołowym UEFA domaga się jeszcze trzech miejsc. Nie wiadomo jednak, jak taki rozszerzony mundial miałby w ogóle wyglądać. Według pierwszych propozycji 16 drużyn miałoby zostać rozstawionych, do nich dołączyłoby kolejnych 16 zespołów, które wezmą udział w barażach (jeden mecz). I wtedy dopiero zaczynałaby się właściwa część mundialu.

 

Kolejne warianty są iście rewolucyjne, włącznie z tym, że mistrzostwa rozgrywane są w trzech krajach, liczą 16 grup po trzy drużyny, z których dwie uzyskują awans do kolejnej rundy. Jest ponoć także opcja z 40 reprezentacjami - osiem grup po pięć zespołów, z dwoma najlepszymi wychodzącymi do kolejnego etapu rozgrywek. Wszystkie propozycje oznaczają więcej meczów i znacznie dłuższy turniej.

 

FIFA zamierza również wprowadzić zasadę, że spotkania nie kończą się remisami, a jeśli taki padnie, o wygranej decydowałyby rzuty karne. Wszystko po to, by nie dopuścić do kalkulacji między drużynami, których interesuje ten sam wynik.