Kolejne kontrowersje przy polskim hymnie! "Jak można tak go zepsuć?"

To był piękny dzień dla polskich skoków narciarskich. Niestety, w gorszej formie byli austriaccy organizatorzy, którzy nie popisali się przy odegraniu "Mazurka Dąbrowskiego". Jego wykonanie pozostawia wiele do życzenia...
Przed ostatnim konkursem Turnieju Czterech Skoczni w Bischofshofen liczyliśmy, że Kamil Stoch zdoła wyprzedzić Daniela-André Tande, ale nie spodziewaliśmy się, że Norweg kompletnie zepsuje drugi skok. W związku z tym na drugie miejsce w klasyfikacji końcowej TCS awansował Piotr Żyła, a niewiele brakowało, by i Maciej Kot znalazł się na podium. Mimo wszystko trzech biało-czerwonych w pierwszej czwórce robi gigantyczne wrażenie.
Gorzej było już po konkursie, kiedy Stoch, Żyła oraz Tande zajęli miejsca na podium. Austriaccy organizatorzy nie stanęli jednak na wysokości zadania, gdyż hymn, który przez chwilę rozbrzmiewał w Bischofshofen, kompletnie nie przypominał "Mazurka Dąbrowskiego"! Był wolny, mało dynamiczny, czyli zdecydowanie inny niż ten dobrze nam znany...
Jak można tak spartaczyć nasz hymn:(
— Czesław Michniewicz (@czesmich) 6 stycznia 2017
To kolejna dziwna sytuacja związana z hymnem Polski. Po konkursie Pucharu Świata w Lillehammer, w którym triumfował Kamil Stoch, w ogóle go nie odegrano, choć tłumaczono to tym, że po zawodach w Norwegii hymnów się nie gra.
Przejdź na Polsatsport.plHymn i sztuczne ognie dla Kamila!!! @RMF24pl pic.twitter.com/8wcfbEZ6Sz
— Patryk Serwański (@Serwanski_P) 6 stycznia 2017
