Dla Blois Football 41 mecz z FC Nantes w 1/32 Pucharu Francji był wielkim piłkarskim świętem. Do liczącego niespełna 50 tysięcy mieszkańców miasta po raz pierwszy w historii przybywała bowiem drużyna grająca w najwyższej klasie rozgrywkowej. Nic dziwnego, że na stadionie mieszczącym 5,5 tysiąca widzów zasiadł komplet publiczności, który w trudnych warunkach atmosferycznych miał zagrzać do boju zespół grający na co dzień cztery klasy niżej niż ekipa Nantes.

Gospodarze, a w szczególności trener Blois Patrice Monteilho dgrażali się, że zrobią wszystko, by pokrzyżować plany Nantes i trzeba przyznać, że do ostatniego gwizdka stawiali ogromny opór. To goście jako pierwsi trafili jednak do siatki, a konkretnie uczynił to Mariusz Stępiński, który w 22. minucie wykorzystał dogodną okazję do zdobycia bramki. Ambitny kopciuszek nie poddał się jednak bez walki i jeszcze przed przerwą do wyrównania doprowadził pomocnik Aboubacar Cisse.

Od wstydliwego remisu przedstawiciela Ligue 1 uchronił jednak niezawodny w tym meczu Stępiński, który w 66. minucie wykorzystał fatalne zachowanie obrońców rywala. Jeden z nich nabił kolegę z drużyny, a futbolówka trafiła pod nogi polskiego napastnika, który z zimną krwią wykorzystał błąd i trafił do pustej bramki. Wynik 2:1 utrzymał się do ostatniego gwizdka, a Nantes awansowało do 1/16 finału Pucharu Francji. Było to już czwarte z rzędu zwycięstwo "Kanarków pod wodzą nowego szkoleniowca Sergio Conceicao, który do klubu z zachodniej Francji przybył na początku grudnia 2016 roku.

Blois Football 41 - FC Nantes 1:2 (1:1)

Bramki: Cisse (45+3') - Stępiński (22', 66')