Prezydent FIFA, Gianni Infantino nawiązuje do swoich poprzedników, Joao Havelange'a i Seppa Blattera. Coraz większe finały Mundiali, a co za tym idzie coraz większa kasa. Choć sam głosi w wywiadzie dla madryckiego dziennika „Marca”: „To nowa era, nowa FIFA - transparentna organizacja. Od teraz każdy będzie wiedział, skąd płyną pieniądze i na co zostają wydaje”.

 

Pięć milionów dla każdego

 

Czyżby? Infantino - podróżując w czasie kampanii wyborczej po świecie - składał obietnice za obietnicą. Jedną z kluczowych było powiększenie grona finalistów mistrzostw świata. A druga była jeszcze bardziej przyziemna – w cyklu czteroletnim każda z 209 federacji piłkarskich świata ma otrzymywać 5 milionów dolarów zamiast 1,6 miliona dolarów, jak dotychczas. Każda! Najmniejsza nawet.

 

Nawet całkiem niedawno prowadzona przez Piotra Nowaka Antigua i Barbuda. Zanim zdolny polski trener nie zaczął tam pracować, nie miałem pojęcia o istnieniu tego karaibskiego państewka. Liczba ludności? 91 tysięcy mieszkańców – 205. miejsce na świecie. I teraz miejscowy szef federacji będzie dysponował 5 milionami dolarów w cyklu czteroletnim. Not bad!

 

Wpływy wzrosną o 20 procent

 

Dla FIFA finały Mundiali to tak naprawdę jedyne znaczące źródło finansowe. Jak podaje Manfred Muenchrath w magazynie „Kicker”: „Analizy przygotowane na zlecenie FIFA przynoszą informację, że zwiększenie finalistów z 32 do 48 spowoduje wzrost wpływów finansowych o 20 procent – z 5,5 miliarda dolarów do 6,5 miliarda. Zysk z imprezy sięgnie 640 milionów dolarów”. Puenta tekstu „Kopalnia złota pod hasłem Mundial przyniesie jeszcze większe dochody”. Prezes PZPN, Zbigniew Boniek napisał na Twitterze o finałach MŚ 2026 z udziałem 48 zespołów i skomentował: „Czego się nie robi dla kasy”. A jaka liczba miejsc dla Europy? „Na razie nie wiadomo. Mówi się o 3-4, szału nie ma” - zaznacza Boniek.

 

Warto nadmienić, że „Kicker” podaje cztery modele, nad którymi zastanawiał się Infantino i jego współpracownicy:

 

1) 40 uczestników finałów - 8 grup 5-zespołowych, z których tylko zwycięzcy kwalifikowaliby się do 1/8 finału. Jednak wadą byłaby duża liczba meczów w grupach bez znaczenia;

2) 40 uczestników – 10 grup po 4 drużyny, a których awans uzyskiwaliby zwycięzcy grup oraz sześć drużyn z najlepszym bilansem z drugich miejsc. Wadą byłoby skomplikowane liczenie, a także nawet cztery dni oczekiwania na ostateczny skład 1/8 finału (choć w moim przekonaniu ten wariant byłby najlepszy, jeśli rzeczywiście powiększać Mundial z obecnego formatu);

3) 48 uczestników – 16 drużyn, które byłyby rozstawione, a 32 zespoły rozegrałby rundę play-off, wyłaniając 16, która uzupełniłaby stawkę 32-zespołową, jaka obecnie obowiązuje w fazie grupowej. Niewątpliwą wadą byłby fakt, że jedna trzecia uczestników Mundialu przyjechałaby tylko na jeden mecz...

4) 48 uczestników – 16 grup 3-zespołowych, z których dwie drużyny awansują do 1/16 finałów. Wadą jest, że jeden z zespołów z grupy przed fazą pucharową dłużej odpoczywa. Kolejną niebezpieczeństwo ułożenia się – aby temu zapobiec nie byłoby remisów. Każdy mecz grupowy kończyłby się – w przypadku remisu po 90 minutach – serią rzutów karnych.

 

FIFA skłania się do koncepcji numer 4. Liczba meczów półfinalistów Mundialu nie zmieniłaby się. Teraz jest 7 spotkań i od 2026 roku byłoby 7 spotkań – jedno spotkanie mniej w grupie, ale za to jedno więcej w fazie pucharowej.

 

Kluby kontra FIFA

 

Projekt przewiduje, że same finały jeśli chodzi o liczbę dni wydłużyłby się tylko nieznacznie albo wcale (obecnie trwają 32 dni) – po prostu więcej meczów odbywałoby się danego dnia. Liczba spotkań w turnieju skoczyłaby jednak z 64 do 80! Wiele z nich stałoby niewątpliwie na przeciętnym, by nie napisać, że słabym poziomie. Tak było już na Mundialu w RPA w 2010 roku, czy w Brazylii w 2014 roku, gdzie czołowi piłkarze przyjechali zmordowani sezonem klubowym.

 

Kluby chcą zarabiać, więc przeciwstawiają się FIFA. Z drugiej strony FIFA też chce zarabiać, mając w ręku imprezę, która działa na wyobraźnię sympatyków futbolu w stopniu niesamowitym. Infantino już od początku grudnia 2016 roku prezentuje praktycznie tylko wariant numer 4. Wówczas w Singapurze odbyło się spotkanie przedstawicieli Azji, Europy i Oceanii. Szwajcar głosił: „Większość, naprawdę zdecydowana większość popiera wariant finałów z 48 uczestnikami – w 16 grupach 3-zespołowych”. I dodawał: „To wielka sprawa dla futbolu, że będzie więcej uczestników”. Tak jakby w finałach Mundialu chodziło o ilość, a nie o jakość...

 

Życie odmierzam Mundialami

 

Życie odmierzam Mundialami – piszę pół żartem, pół serio. Mundiale to coś największego w futbolu. Ich czteroletni cykl rozbudza apetyt. Ich ekskluzywne grono powodowało, że kreowały największe gwiazdy piłki nożnej, jak Pele, Maradona, Ronaldo czy Zidane. Powiększenie finałów z 16 zespołów do 24 drużyn można było zrozumieć. Zwiększenie jeszcze później – od 1998 roku – do 32 dało się zaakceptować. Choć rozbudowana impreza w połączeniu z wyczerpującym kalendarzem klubowym na pewno straciła na poziomie.

 

Decyzja o rozegraniu finałów w Rosji i w szczególności w Katarze była wielce kontrowersyjna. Powiedzmy sobie szczerze – Katar spowodował przekroczenie granic absurdu. Blatter ostatecznie musiał odejść pod brzemieniem oskarżeń korupcyjnych. Infantino jawił się jako szansa na ozdrowienie. Jednak powiększenie finałów Mundialu do 48 zespołów to kolejny absurd – już pod batutą nowego szefa FIFA...