Spotkania 1/8 finału Pucharu Polski zostały rozegrane 4 stycznia. Cztery rozstawione przed tą rundą drużyny, czołowe ekipy PlusLigi: ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, Asseco Resovia, PGE Skra Bełchatów oraz Jastrzębski Węgiel pewnie awansowały do ćwierćfinałów.

 

Największą niespodzianką 1/8 była porażka Cuprum Lubin z beniaminkiem PlusLigi - Espadonem Szczecin 2:3. Podopieczni Gheorghe Cretu pewnie wygrali dwie pierwsze odsłony 25:18, 25:17, ale trzy kolejne (w tym niezwykle zacięty tie-break) padły łupem niżej notowanych gości. Z rywalizacji odpadły dwie drużyny z I ligi, które awansowały do 1/8: Stal AZS PWSZ Nysa (1:3 z Lotosem Treflem Gdańsk) oraz TSV Sanok (0:3 z Cerrad Czarnymi Radom).

 

Ćwierćfinały Pucharu Polski siatkarzy (11 stycznia) :

 

Asseco Resovia – Lotos Trefl Gdańsk (godzina 18.00)

 

Siatkarze Asseco Resovii w 1/8 finału pewnie ograli Indykpol AZS Olsztyn 3:0, a podopieczni Andrei Anastasiego pokonali 3:1 pierwszoligowy Stal AZS PWSZ Nysa. W ligowym starciu obu ekip (4. kolejka, 21 października), rozegranym w Hali Podpromie, górą była ekipa z Podkarpacia, która wygrała 3:1 [SKRÓT MECZU]. Resovia będzie również faworytem meczu w Pucharze Polski. Utytułowany klub już od trzydziestu lat czeka na triumf w Pucharze Polski i w Rzeszowie wierzą, że z czwartego w historii triumfu będą się cieszyć już w tym roku.

 

– Mam nadzieję, że zakwalifikujemy się do turnieju finałowego, a tam czekają nas wielkie starcia z bardzo mocnymi rywalami. Mamy za sobą dobry okres gry i wierzę w to, że nasze szanse na sukces w Pucharze Polski są duże. Musimy cały czas wierzyć w siebie i pokazać swoją najlepszą siatkówkę – powiedział przyjmujący Asseco Resovii Thibault Rossard w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

 

Po raz ostatni w wielkim finale Pucharu Polski Resovia zagrała w 2015 roku, w Gdańsku. Wówczas na drodze do triumfu stanęła ekipa Lotosu Trefla, która wygrała decydujące starcie 3:1 [SKRÓT MECZU]. Czy i tym razem gdańszczanie zamkną ekipie Andrzeja Kowala marzenia o wywalczeniu tego prestiżowego trofeum? Siatkarze Lotosu polecieli do Rzeszowa we wtorek, w ekipie znalazł się wracający po kontuzji Mateusz Mika.

 

 

– Efektowne zwycięstwo z Będzinem jest dla nas dobrym prognostykiem przed kolejnymi meczami. Na mecz do Rzeszowa lepiej lecieć nam się będzie na pewno po wygranym, niż po przegranym spotkaniu. Puchar Polski rządzi się swoimi prawami. Jeden mecz może zadecydować, że będziemy w turnieju finałowym – stwierdził kapitan Lotosu Trefla Bartosz Gawryszewski, który był w drużynie triumfatorów sprzed dwóch lat.

 

Jastrzębski Węgiel – Cerrad Czarni Radom (godzina 18.00)

 

Jastrzębski Węgiel do ćwierćfinału awansował po pokonaniu BBTS Bielsko-Biała 3:0, Cerrad Czarni Radom - również 3:0 - ograli na wyjeździe I ligowy TSV Sanok. W starciu obu ćwierćfinalistów w obecnym sezonie PlusLigi górą byli jastrzębianie, którzy wygrali w 12. kolejce w Radomiu 3:1 [SKRÓT MECZU]. Podopieczni Marka Lebedewa zajmują po 17.kolejkach czwarte miejsce w ligowej tabeli i są faworytami w starciu z ósmą obecnie ekipą PlusLigi - Cerrad Czarnymi.

 

– Wiemy o co gramy i wiemy co możemy ugrać. Liczymy na zwycięstwo w środę, a potem, jeśli dobrze pójdzie, to powalczymy z ZAKSĄ… albo Kielcami. W rundzie jesiennej zagraliśmy z mistrzem Polski bardzo dobry, wyrównany mecz, który toczył się prawie trzy godziny. Jeśli zagramy w turnieju finałowym, spróbujemy to powtórzyć – powiedział środkowy JSW Damian Boruch.

 

W ekipie z Radomia również panuje pełna mobilizacja:

 

– Puchar Polski to trofeum bardzo ważne. Co prawda nie daje on Ligi Mistrzów, ale my na razie nie jesteśmy drużyną, która ma ambicję grać w europejskich pucharach, choć w przyszłości wszystko może się zdarzyć. W sporcie trzeba mieć marzenia, a jednym z nich na dziś dla Cerrad Czarnych Radom jest Puchar Polski – stwierdził przed wyprawą do Jastrzębia-Zdroju trener Robert Prygiel.

 

PGE Skra Bełchatów – Espadon Szczecin (godzina 18.00)

 

PGE Skra Bełchatów, po interesującym spotkaniu, pokonała w 1/8 finału GKS Katowice 3:1. W ćwierćfinale ekipę trenera Philippe Blaina czeka starcie z kolejnym beniaminkiem - Espadonem Szczecin. Podopieczni Michała Gogola sprawili największą niespodziankę poprzedniej rundy: ograli na wyjeździe 3:2 Cuprum Lubin.

 

Tym razem szczecinianie stoją przed szansą sprawienia nie niespodzianki, ale wielkiego kalibru sensacji. Siatkarze Skry są zdecydowanym faworytem tej konfrontacji, na dodatek przystąpią do tego starcia opromienieni zwycięstwem w meczu na szczycie PlusLigi, w którym ograli ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle.

 

– Czeka nas fajny mecz z naprawdę dobrym przeciwnikiem. W końcu wszyscy jesteśmy zdrowi, jedziemy w pełnym składzie i kto wie, może uda nam się sprawić kolejną pucharową niespodziankę. Skra wygrała kilka dni temu z mistrzem Polski, więc nikt w drużynie nie wmawia sobie, że będzie łatwo. Bełchatowianie zanotowali w tamtym spotkaniu aż piętnaście asów serwisowych, a to przecież robi wrażenie. Zobaczymy, jakim składem rywale wyjdą na to spotkanie, ale mogę szczerze powiedzieć, że wszyscy bardzo cieszymy się na ten pojedynek. To będzie mecz pucharowy, którego stawką jest przecież awans do turnieju finałowego. Wszystko się może zdarzyć i mam nadzieję, że z Bełchatowa zamiast do Szczecina, pojedziemy już bezpośrednio do Wrocławia – powiedział rozgrywający Espadonu Michal Sladecek.

 

W Bełchatowie nie będzie szczecinianom łatwo, zwłaszcza, że faworyci wcale nie zamierzają lekceważyć rywali:

 

– Ważne, żebyśmy zagrali ten mecz z tym samym nastawieniem jak w spotkaniu z ZAKSĄ, nie odpuszczać w żadnym momencie. To rywalizacja, w której gra się do jednego zwycięstwa, dlatego trzeba zagrać mocno od początku do końca – zadeklarował Srećko Lisinac.

 

 

Watro przypomnieć, że siatkarze PGE Skry nie wspominają miło ligowej konfrontacji z Espadonem. 20 października, w spotkaniu 4. kolejki PlusLigi, siatkarze ze Szczecina przegrali ze Skrą 0:3 (27:29, 19:25, 27:29) [SKRÓT MECZU], ale w końcówce pierwszego seta (przy stanie 24:24), w ekipie z Bełchatowa na parkiecie przebywało czterech obcokrajowców. Efektem złamania regulaminu był walkower i porażka Skry 0:3 (0:25, 0:25, 0:25).

 

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Effector Kielce (godzina 18.30)

 

Mistrzowie Polski w 1/8 pewnie pokonali MKS Będzin 3:0, mając problemy jedynie w drugim, zakończonym rywalizacją na przewagi secie. ZAKSA będzie również zdecydowanym faworytem starcia z Effectorem. Kielczanie wywalczyli awans po zwycięstwie 3:2 w zaciętym wyjazdowym meczu z Onico AZS Politechniką Warszawską. Kędzierzynianie przystąpią do tego meczu podrażnieni po ligowej porażce 2:3 w meczu na szczycie z PGE Skrą.

 

 

No to gramy dalej! W najbliższą środę walczymy o awans do turnieju finałowego #PucharPolski🏆 Będziecie z nami?! 🔵⚪🔴

A photo posted by ZAKSA Kędzierzyn-Koźle (@zaksa_kedzierzyn_kozle) on Jan 9, 2017 at 9:50am PST

 

Niewiele ponad miesiąc temu - 3 grudnia,  w 12. kolejce PlusLigi siatkarze ZAKSY ograli we własnej hali ekipę z Kielc 3:0 (28:26, 25:18, 25:21). ZAKSA jest po 17. Kolejkach liderem ekstraklasy, Effector zajmuje w tabeli miejsce dwunaste. Kielczanom nie wiedzie się ostatnio najlepiej: przegrali osiem ligowych spotkań z rzędu. W połowie grudnia Dariusza Daszkiewicza w roli pierwszego szkoleniowca zastąpił jego dotychczasowy jego asystent – Adam Swaczyna.



***

 

Środowe spotkania wyłonią czterech uczestników turnieju finałowego Pucharu Polski, który zostanie rozegrany w Hali Stulecia we Wrocławiu. Trofeum bronią siatkarze PGE Skry Bełchatów, którzy przed rokiem - również we Wrocławiu, w Hali Orbita - wygrali po niezwykle emocjonującym starciu z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle 3:2 [SKRÓT MECZU].

 

Transmisje półfinałów (sobota, 14 stycznia - godzina 14.45 i 18.00) oraz finału (niedziela, 15 stycznia - godzina 14.45) w Polsacie Sport.