Team Kinguin kontra reszta Europy - rusza CSQ

Inne
Team Kinguin kontra reszta Europy - rusza CSQ

Już dziś rozpoczyna się rywalizacja w zamkniętych kwalifikacjach do Challenger Series. Dwanaście zespołów podzielonych na dwie grupy zawalczy o dwa miejsca na zapleczu LCS. Z grup wyjdą po dwa zespoły, które w systemie pierwsza z drugą zmierzą się w decydujących o awansie starciach.

Istotna jest informacja, że mecze w grupie rozgrywane są w formacie Bo1, natomiast w play-offach ekipy zmierzą się w systemie Bo5. Wśród uczestników są dwie polskie formacje: Team Kinguin oraz Bobaski (ex-Team Refuse). Jak wyglądają ich szanse na sukces i z kim przyjdzie im stoczyć walkę o uprawniony awans?

 


GRUPA A


DAWID I GOLIACI


Do grupy A trafiły: Nerv, EURONICS Gaming, Fnatic Academy, ASUS ROG Army, Team LDLC oraz Bobaski. Naszych reprezentantów czeka arcytrudne zadanie, w tym zestawieniu są bowiem skazywani na szybką i bezbolesną porażkę. I faktycznie - krótki okres przygotowawczy oraz tożsamość rywali nie napawa optymizmem. Mocnym punktem formacji jest z pewnością absurdalnie (jak na polskie warunki) długi staż grania trójki składającej się z toplanerem Marcina „Unknown” Kubickiego, dżungler Karola „t4nk” Słomki oraz strzelca Łukasza „Puki Style” Zygmunciaka oraz niewiele krótsza przygoda z drużyną supporta Patryka „Mystiques” Piórkowskiego. Pozytywnie nastraja też fakt, że zespół do turnieju przygotowywał się pod okiem Fryderyka „Veggie” Kozioła, który, jeśli tylko miał odpowiednio dużo czasu, by nadążać za metą, zawsze robił fenomenalną robotę. W ostatnim czasie Veggie podążył w nieco innym kierunku, ale jego wiedza, doświadczenie i szacunek, jakim darzą go gracze mogą okazać się bezcenne w kontekście pomocy naszym reprezentantom. Tym bardziej, że bardzo wątpliwe, by znając Veggie’ego, były szkoleniowiec Team ROCCAT zgodził się pomóc Bobaskom, nie czując się dobrze ze swoją obecną orientacją w grze. Doświadczenie w ogóle jest cennym atutem formacji, a każdy z graczy drużyny z pewnością należy do ścisłej krajowej czołówki. Warto zwrócić uwagę na midlanera, który powalczy z zespołem w CSQ. Mateusz „Matisław” Zagórski, znany też jako Gr3k, Tazz czy RAKOWE EUW, to bardzo utalentowany zawodnik. Jego poczynania na zachodnioeuropejskiej kolejce solowej budzą respekt – niedługo po starcie sezonu midlaner posiada już dwa konta w challengerze EUW, a i wcześniej radził sobie bardzo dobrze. Te kwalifikacje będą dla niego bezcennym doświadczeniem i interesującą próbą umiejętności - naprawdę ciekawi jak Matisław wypadnie na tle niezłych europejskich zawodników. Poza tym argumentem, który trzymają w ręce Bobaski jest grupowy format Bo1, który sam z siebie determinuje niespodzianki – a to mogą wykorzystać między innymi Polacy.

 


BĘDZIE TRUDNO I ... TRUDNIEJ


Niestety wygląda na to, że każdy mecz będzie dla Bobasków ciężką walką. Faworytem rywalizacji w grupie A, a może i w ogóle, jest bezsprzecznie Nerv. Uczestnicy poprzedniego splitu Challenger Series dysponują fenomenalnym toplanerem, Kimem „Ruin” Hjeong-minem, który uważany jest za jednego z najlepszych graczy górnej alei, jacy przebywają obecnie w Europie. Także Memento, który po tym turnieju dołączy do grającego w EU LCS GIANTS, to zawodnik zdecydowanie ponadprzeciętny, jeśli mówimy o rywalizacji na poziomie kwalifikacji na zaplecze LCS. Tymczasem strzelec NERV, Nicolaj „Achuu” Ellesgaard, to dobry znajomy trenera Team Kinguin, Adriana „hatchy” Widery – ta dwójka przez długi czas współpracowała bowiem w tureckim SuperMassive, gdzie Duńczyk był czołowym prowadzącym TCL. Skład NERV uzupełniają dwaj przeciętni zawodnicy. An „SuNo” Sun-ho to nieodłączny kompan Ruina i tylko umiejętnościom toplanera zawdzięcza angaż w spadkowiczu z CS. Na poziomie kwalifikacji koreański midlaner powinien sobie poradzić, ale w przypadku awansu prawdopodobnie będzie jednym z najsłabszych graczy środkowej alei w stawce. Drugim brakującym elementem jest Christophe „Je Suis Kaas” van Oudhaudsen, który w swoim czasie, w dość awaryjnych okolicznościach, spędził trochę czasu w LCS razem z Copenhagen Wolves. Potem natomiast grał w Challenger Series wraz z Team HUMA. Ostatnio odcinał jednak kupony w Hiszpanii, ale nawet tam, gdy reprezentował barwy ThunderX3 Baskonia, wypadał dość blado, a przez krótki okres grał na jednej linii z Pawłem „Woolite” Pruskim.

  

 

 


Tymczasem o drugie miejsce w play-offach prawdopodobnie powalczą Fnatic Academy i EURONICS Gaming. Druga dywizja Fnatic ma w swoim składzie zarówno weteranów - toplanera Mateusza „Kikis” Szkudlarka, supporta Johana „Klaj” Olssona oraz nadal dobrego strzelca Rasmusa „MrRallez” Skinneholma, jak i utalentowanych młokosów w osobach Madsa „Broxah” Brock-Pedersena (swego czasu miał grać w Challenger Series w barwach Copenhagen Wolves, ale ostatecznie wylądował na ławce ekipy) oraz Yasina „Nisqy” Dincera – francuskiego midlanera niesamowicie rozpoznawalnego we własnym kraju. Fnatic Academy zaprezentowało się zaskakująco słabo w otwartych kwalifikacjach, gdzie formacja już raz przegrała z EURONICS Gaming i musiała walczyć o kwalifikację z trzeciej pozycji. Do zamkniętych eliminacji druga formacja Fnatic musi rozwiązać swoje problemy, inaczej bowiem ryzykuje ponowną porażkę z nierównym EURONICS. Niemiecka formacja tymczasem dysponuje ogromnym potencjałem, ale nie zawsze potrafi pokazać go na Polach Sprawiedliwości i uważana jest za bardzo chimeryczny zespół, co zresztą udowadnia chociażby zaskakująca porażka na Team Rebels w GeForce Cup. Wielkimi talentami są tutaj midlaner Felix „MagiFelix” Bostrom i toplaner Christian „Phones” Sieg, a doświadczenie gwarantują Dennis „Obvious” Sorensen (awans do EU LCS wraz z Team Dignitas EU, później Splyce) oraz Tarik „Sedrion” Holz (kilka splitów w Challenger Series w barwach mousesports, znany też jako Holz) Dość zaskakująca jest natomiast zmiana w ostatniej chwili, jaka miała miejsce w przypadku wspierającego formacji. Czecha Jakuba „kokoo” Vankata (który swoją drogą nie tak dawno walczył razem z Rafałem „Bubnik” Styczyńskim w ćwierćfinale X-Kom Clash) zastąpił niemiecki weteran - Lewis „NoXiAK” Felix, który nie potrafił na dłużej zakotwiczyć w żadnym zespole LCS, w swojej karierze dysponując przygodami z Meet Your Makers, Fnatic czy Team ROCCAT.

 


SPODZIEWANE NIESPODZIANKI


Oprócz Bobasków ostrożnie podchodzi się także do szans Team LDLC oraz ASUS ROG Army, ale z pewnością nie są to słabe ekipy. W tej pierwszej, francuskiej formacji możemy oglądać między Jeremy’ego „Eika” Valdenaire’a, który jeszcze rok temu występował w EU LCS wraz z Elements. Innym weteranem w składzie zespołu jest belgijski support Amaury „moopz” Minguerche, który lata świetlne temu także grał na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Europie, pełniąc rolę midlanera SHC. Ważnym elementem formacji jest jeszcze inny Belg – dżungler Stefan „Nerroh” Pereira. Tymczasem ASUS ROG Army to raczej siła współpracy. Formacja z Półwyspu Iberyjskiego zdominowała ostatnio zmagania w hiszpańskim LVP, wygrywając regionalne zmagania dwa razy z rzędu. Nie tak dawno, na rzecz występującego w LCS GIANTS, ekipa straciła jednak szwedzkiego toplanera Olofa „Flaxxish” Medina i ta roszada z pewnością mocno zabolała Hiszpanów. Pomimo to ASUS ROG jak najbardziej może być niebezpieczne, a uważać należy przede wszystkim na strzelca Jorge „Sanchez” Cabildo Sancheza, który jest niekwestionowaną gwiazdą ekipy.

 

 

GRUPA B


ZACIŚNIĘTE KCIUKI I GOTOWOŚĆ NA PORAŻKĘ


We wtorek w grupie B swoje zmagania rozpocznie natomiast Team Kinguin. Wielka nadzieja polskiej sceny trafiła do teoretycznie łatwiejszej grupy, ale i tak rodzima formacja ma przed sobą niełatwą misję. Turnieje tej rangi nigdy nie są prostym wyzwaniem, tym bardziej zważywszy na dość losowy format Bo1, który zobaczymy w fazie grupowej. Zarówno hatchy, jak i sami zawodnicy, tonują nieco nastroje przed tą arcyważną próbą. Nie bez powodu. Tak, Kinguin przygotowało najlepiej jak przygotować się mogło, dysponowało fantastycznymi warunkami i zebrało śmietankę polskich graczy, ale Europa cały czas prze do przodu, podczas gdy Polska do niedawna drzemała. Fakt, że rodzime zespoły przestały grać w LCS, potem zabrakło ich w Challenger Series, a teraz możemy oglądać tylko pojedynczych reprezentantów w profesjonalnych ligach, nie jest przypadkiem. Podejście do grania na najwyższym poziomie bardzo mocno ewoluowało na Starym Kontynencie w ciągu ostatnich kilku sezonów i projekt Kinguin jest czymś jak najlepszym dla polskiej sceny, ale trzeba otwarcie przyznać, że nie jest to fenomen na skalę europejską, a takie inicjatywy są w naszym regionie standardem. Jednocześnie nie da się ukryć, że Team Kinguin pieczołowicie przepracował cały okres przygotowawczy, do tego turnieju przygotowując się już od końcówki października. W obliczu wielu zmian last-minute, jakie dotykały potencjalnych faworytów, jest to ogromna siła naszej formacji. A że nie będzie łatwo? Konkurencja rzeczywiście jest ogromna. Niemniej zarówno przecenianie, jak i niedocenianie zespołu jest błędem – Team Kinguin jak najbardziej ma realne szanse na awans do Challenger Series i da z siebie wszystko. Konsekwentną pracą aż do celu. Czy uda się już teraz? Ciężko powiedzieć, w kwalifikacjach jest co najmniej kilku faworytów, a miejsca tylko dwa. Nam natomiast pozostaje trzymać kciuki za obydwie polskie ekipy.

  

 

 


KOREAŃCZYCY SĄ DOSŁOWNIE WSZĘDZIE


W grupie Team Kinguin zmierzy się z trzema formacjami, których można się obawiać. Spośród nich wyróżnia się przede wszystkim Team Forge, choć ciężko uznać tę formację za zdecydowanego lidera i niezaprzeczalnego faworyta. W barwach spadkowicza z Challenger Series możemy spotkać dwóch doświadczonych zawodników challengerowych: estońskiego toplanera Mauno „beansu” Talli’ego, który ostatnio buszował w brazylijskim CBLOL, a także fińskiego dżunglera Arttu „Taikki” Sirkkę, który niejednokrotnie występował w Challenger Series. Na środkowej alei możemy natomiast spotkać jedynego Włocha we włoskiej organizacji, jej klejnot w koronie – Daniele „Jizuke” di Mauro, który naprawdę dobrze radzi sobie w kolejce solowej, ale występy na zapleczu LCS w ubiegłym splicie bardzo mocno uwypukliły jego wady i szybko się zakończyły. Ciekawostką jest natomiast fakt, że w swoich dwóch meczach w Challenger Series Włoch zadał, bagatela, 45% obrażeń swojego zespołu. Skład uzupełnia tymczasem duet Koreańczyków – strzelec Bae „Gari” Yong-jun oraz wspierający Kim „Mocha” Tae-gyeom, czyli zawodnicy, którzy ostatnio bardzo przeciętnie radzili sobie w koreańskim Challengers (zaplecze LCK) w barwach zespołu Pathos. 4Forge to ekipa, którą wielu wskazuje jako faworyta i takim faworytem niewątpliwie jest, ale jednocześnie w żadnym razie nie to zespół nie do pokonania.

 

 

PRZYJACIELE PO PRZECIWNYCH STRONACH BARYKADY


Nieco niżej stoją tymczasem akcje dwóch innych pretendentów – zwycięzców skandynawskich kwalifikacji regionalnych (Ragnarok) - Tricked eSports, a także triumfatorów Mistrzostw Niemiec – Alternate ATTAX (ex-Iguana eSports). Tricked trofeum wygrywało razem z Taikki’m, a po odejściu Fina szukało duńskiego dżunglera, który załatałby dziurę w składzie i dopełnił w pełni duński skład zespołu. Jedynym sensownym wyborem okazał się być znany ze swojej Rek’sai Jonatan „SezzeR” Villebro, którego mogliśmy oglądać w EU CS w barwach SK Gaming czy we wschodnioeuropejskim LCL pod szyldem Virtus.Pro. Najmocniejszym punktem duńskiej formacji jest natomiast utalentowany strzelec Viktor „Reje” Etlar Eriksen aka Critbud. Duńczyk miał okazję zagrać w EU LCS w barwach Team Vitality, kiedy formacja załatwiała formalności dotyczące Koreańczyka Park „Police” Hjeong-gi, ale jego kariera toczy się znacznie wolniej niż jakiś czas temu przewidywano. Warto zauważyć też obecność zawodników z realną przeszłością w LCS – midlanera Dana „Godbro” Van Vo oraz toplanera Peter’a „Atom” Thomsena.

 

 

 


Natomiast Alternate to zespół, który dość zaskakująco rozprawił się z EURONICS Gaming w finale Mistrzostw Niemiec. Ważnymi postaciami ekipy są słoweński toplaner Bor „Kektz” Jersan i estoński strzelec Martin „HeaQ” Kordmaa – dobrzy przyjaciele hatchy’ego oraz Wojciecha „Tabasko” Kruza. Dla HeaQ jest to jednak ostatni turniej z zespołem, bowiem marksman otrzymał już angaż w występującym w EU LCS GIANTS. Polscy fani tymczasem mogą kojarzyć pojawiającego się czasem na naszych turniejach globtrotera Arphana „Arphan” Omara, który ma na swoim koncie grę w Rosji, Turcji, Wielkiej Brytanii, Polsce i Niemczech. Warto nadmienić, że ostatnio wybuchła dość duża afera związana z poprzednią organizacją drużyny, Iguana eSports, której zawodnicy zarzucali fatalne warunki. Może to stawiać pod znakiem zapytania jakość ich przygotowań do kwalifikacji, ale na papierze Alternate to bardzo groźna ekipa, która może zaskoczyć wyżej notowane formacje.

 

 

BEZ SZANS?


Teoretycznie na straconej pozycji stoją natomiast dwie pozostałe drużyny. Portugalski Team AlienTech to całkowite zaskoczenie na tym poziomie zmagań. Zespół ewidentnie skorzystał z łatwej drabinki, a w decydującym starciu wprawił wszystkich w osłupienie - wykorzystując fatalny mecz Kick eSports, ograł znacznie bardziej utytułowanych rodaków, eliminując ich z turnieju. Ciężko jednak podejrzewać, żeby formacja miała jakiekolwiek szanse w rywalizacji o miejsce w play-offach eliminacji.


Znacznie ciekawszym zespołem jest Team Larssen, który został skompletowany zaledwie kilka dni przed startem kwalifikacji. Biorąc pod uwagę chaos, jaki panował wokół formacji, ciężko poważnie traktować ten zespół, ale nicki wspierającego Caspera „masterwork” van Kampena oraz Quentina „Kaze” Gourbeixa, znanych z naprawdę dobrych występów w EU CS razem z Millenium, robią pewne wrażenie i drużyny tej nie można zlekceważyć. Jednocześnie midlaner Emil „Larssen” Larsson to najlepszy gracz ze starego składu mistrzów Wielkiej Brytanii. Jednak osoby holenderskiego dżunglera Pridestalkera (nie, nie chodzi o rodzimego zawodnika o tym samym nicku, ale Holender… również gra bardzo agresywnymi postaciami i preferuje Rengara) i strzelca, Beverly’ego „Myw” Bioli, który miał rok przerwy od profesjonalnego grania, ciężko traktować jako poważne kandydatury. Prawdopodobnie przynajmniej w jednym meczu zobaczymy też starego leśnika ex-MnM – Luke’a „Phurion” Brammera.


W grupie B o awans wyrównaną walkę stoczyć powinny Team Forge, Alternate ATTAX, Tricked eSports oraz Team Kinguin. Tymczasem Team AlienTech oraz Team Larssen prawdopodobnie zamienią się przy tej okazji w dostarczycieli punktów czyhających na formacje, które zbyt niefrasobliwie podejdą do pojedynków z outsiderami.

Rafał Fiodorow

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze