W meczu 14. kolejki z Widzewem Łódź 34-letnia Tłumak (z domu Lamparska) wyprzedziła w tej klasyfikacji Joannę Chełczyńską.

 

"Gdy zaczynałam grę w ekstraklasie miałam piętnaście lat i nie przywiązywałam wagi do statystyk. Wiedziałam, że chcę grać w koszykówkę i jest to moja pasja. Wszystkie wolne chwile poświęcałam tej dyscyplinie. Można mnie było spotkać wszędzie – na boiskach szkolnych i osiedlowych. Wtedy w naszej lidze nie grało tyle Amerykanek, a na początku w ogóle ich nie było. Jeżeli przyjeżdżały zawodniczki zagraniczne, to raczej ze wschodu" - zauważyła koszykarka.

 

Jej debiut w ekstraklasie miał miejsce we wrześniu 1997 roku. Torunianka z urodzenia reprezentowała wtedy barwy AZS Zapolex Toruń.

 

"Tyle czasu minęło, więc nie wiem czy wszystko dobrze pamiętam. Gra była wtedy mniej siłowa, były dwie połowy po dwadzieścia minut. Pamiętam z tamtych czasów m.in. Agnieszkę Szott, która nadal gra w naszej lidze, więc nie jestem osamotniona. Chwilę później powstał warszawski SMS, w którym grały m.in. Agnieszka Bibrzycka, Elżbieta Międzik oraz Joanna Czarnecka, więc w ekstraklasie grało sporo młodych zawodniczek" - podkreśliła Tłumak.

 

Dwa lata po jej debiucie – w 1999 roku - żeńska reprezentacja Polski w koszykówce zdobyła mistrzostwo Europy.

 

"Polki świadczyły wtedy o obliczach swoich zespołów. W wielu klubach grały wychowanki. Po sezonie było roztrenowanie. Nie było tak, że po ostatnim meczu się rozjeżdżałyśmy i do sierpnia czekałyśmy na informację, jak będzie wyglądała drużyna. Wiedziałyśmy, że trzon zostanie ten sam i będą nim torunianki, ale taka była specyfika większości drużyn. Identyfikacja z barwami, w których się występuje i ze środowiskiem była przez to silniejsza" - dodała "Szpila".

 

W sezonie 2016/17 Tłumak jest ważnym ogniwem toruńskiej drużyny, a w meczu z Basketem 90 Gdynia zdobyła 28 punktów.

 

"Mam nadzieję, że nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa. Te dwadzieścia lat bardzo szybko zleciało. Mam już dwójkę dzieci, które wychowuję, ale cały czas kocham treningi i koszykówkę. Chcę w nią grać, bo to moja pasja. Czasami podpowiadam coś młodym zawodniczkom. Nie wiem, na ile z tego korzystają, ale zawsze chętnie pomogę. Muszą być cierpliwe i waleczne. Trzeba zwracać uwagę na elementy, w których jest się słabszym, zostawać po zajęciach i pracować nad swoimi brakami. Nie ma innej drogi. Do tego młode koszykarki muszą być dzisiaj przebojowe. Nikt ich za uszy nie wyciągnie do góry" - powiedziała Tłumak.

 

W meczu z Widzewem "Katarzynki" odniosły 300. zwycięstwo w ekstraklasie. W drużynie Energi "Szpila" zanotowała już 2410 punktów na najwyższym szczeblu rozgrywek.

 

"To tak szczegółowe i sięgające zamierzchłych czasów statystyki, że nawet nie ma ich na stronie ligi. Jeden z fanów, który kibicuje mi od początku kariery, prowadzi bloga poświęconego koszykówce kobiet w Toruniu i to dzięki niemu znamy te wszystkie liczby. Sama bym tego nie zliczyła" - dodała zawodniczka.

 

Największe sukcesy koszykarki Energi w lidze to medale zdobywane ze Ślęzą Wrocław, MTK Pabianice oraz toruńskim zespołem.

 

"Szczególnie cieszył mnie drugi medal z Energą, zdobyty w 2012 roku. Gdy pierwszy raz zespół stawał na podium ekstraklasy, byłam w ciąży. Ten sukces był dla mnie ważny, bo zdobyty dla mojego miasta oraz w bardzo fajnym zespole. Tworzyłyśmy wtedy kolektyw na parkiecie i wszystkie sobie ufałyśmy. Pierwszy krążek w Ślęzie zapamiętam na zawsze. Byłam wtedy młodą zawodniczką i było to dla mnie ogromne przeżycie. Z gry w reprezentacji mogłam wyciągnąć nieco więcej, ale trzeba pamiętać, że rywalizowałam na swojej pozycji z bezkonkurencyjną Agnieszką Bibrzycką. Cieszę się jednak, że załapałam się na okres kadry, gdy byłyśmy w Europie bardzo mocne" - mówiła Tłumak.

 

W biało-czerwonych barwach "Szpila" zdobyła brązowy medal ME juniorek w 2000 roku, a także zajęła 7. miejsce na seniorskich ME 2005.