Z konieczności w rolę środkowego napastnika wcielono Manolo Gabbiadiniego, który wcześniej częściej grywał na pozycji skrzydłowego lub fałszywego snajpera. Włoch długo nie mógł odnaleźć się w nowej roli, a jego licznik zatrzymał się na skromnych dwóch golach (tylko jeden ligowy) we wszystkich rozgrywkach.

Przełom nastąpił pod koniec grudnia, kiedy reprezentant Włoch trafił do siatki w szalonym meczu ligowym z Fiorentiną (3:3). Od tamtej pory Gabbiadini trafia do siatki regularnie, bowiem wtorkowy mecz ze Spezią był już trzecim z rzędu z golem. Czyżby motywująco podziałało na niego sprowadzenie Leonardo Pavolettiego z Genoi za wielkie pieniądze?

Trafienie w Pucharze Włoch zawdzięcza z pewnością znakomitej akcji Chorwata Marko Roga, bowiem pozostało mu tylko wcisnąć piłkę do bramki... klatką piersiową z metra. Nie należy jednak bagatelizować tutaj roli napastnika, który po prostu znalazł się tam, gdzie być powinien. Czyżby Gabbiadini wreszcie nauczył się roli snajpera i powalczy z Milikiem po jego powrocie?

 

Bramka Gabbiadiniego przeciwko Spezii w załączonym materiale wideo.