Mariusz Jurkiewicz doznał pechowej kontuzji w samej końcówce ostatniego meczu z Argentyną podczas turnieju towarzyskiego w Irun.  Po kontakcie z przeciwnikiem upadł na parkiet i choć cała sytuacja nie wyglądała groźnie, okazało się, że dla zawodnika miała fatalne skutki. Wstępna diagnoza, nie dawała nadziei na występ kapitana reprezentacji Polski w finałowym turnieju mistrzostw świata.

 

Badania potwierdziły, że rozgrywający Vive Tauron Kielce doznał poważnego urazu więzozrostu barkowo-obojczykowego, co oznacza to całkowite przerwanie ciągłości więzozrostu.

 

"Uznałem, że musi to zostać wyleczone operacyjnie" – stwierdził po badaniach główny lekarz reprezentacji Polski dr Tomasz Owczarski.

 

Zabieg w Szpitalu Rehasport Clinic w Poznaniu przeprowadzono w czwartek rano.

 

"Nie było żadnych niespodzianek, operacja odbyła się zgodnie z planem. Teraz Mariusz musi odpoczywać, a do gry wróci za około cztery miesiące" – stwierdził po zabiegu dr Przemysław Lubiatowski, który w przeszłości operował też kilku innych reprezentantów Polski, m. in. Michała Jureckiego, Grzegorza Tkaczyka, Tomasza Rosińskiego czy Bartłomieja Tomczaka.

 

 

Oznacza to, że zawodnik powinien być gotowy do gry na majowy dwumecz z Białorusią w eliminacjach do Mistrzostw Europy.

 

Popularnego „Kaczkę” wspierają także koledzy z kadry, którzy dzisiaj w Nantes meczem z Norwegią zainaugurują swój udział w Mistrzostwach Świata.