Z 19. w rankingu WTA Strycovą Radwańska zmierzyła się po raz siódmy w karierze. Wszystkie mecze Polka rozstrzygnęła na swoją korzyść. Dwie poprzednie ich konfrontacje były zacięte, ale tym razem 30-letnia Czeszka nie była w stanie nawiązać walki.

- Myślę, że z każdym meczem gram coraz lepiej. Dzisiaj robiłam wszystko dobrze i naprawdę nie mogę na nic narzekać - przyznała najlepsza polska tenisistka po czwartkowym pojedynku.

Jak dodała, świetnie czuje się na tym kontynencie.

- Bardzo lubię grać w Australii. Uwielbiam te korty, czuję się tutaj bardzo komfortowo. Jestem szczęśliwa z osiągnięcia kolejnego finału, zwłaszcza tutaj, gdzie zawsze jest bardzo silna obsada - podkreśliła trzecia zawodniczka światowego rankingu.

W piątkowym finale jej rywalką będzie urodzona w... Sydney Konta. Rozstawiona z "szóstką" Brytyjka (dziesiąta w światowym rankingu) również gładko pokonała Kanadyjkę Eugenie Bouchard 6:2, 6:2.

Z Kontą Radwańska grała dotychczas dwa razy, oba spotkania wygrała.

- Od kiedy pamiętam jest jedną z najlepszych zawodniczek- powiedziała o Polce brytyjska tenisistka.

- Grałam z nią dwa razy i dwukrotnie przegrałam. Mam nadzieję, że w piątek wykonam lepiej swoją pracę - dodała Konta.

Pochodząca z Krakowa Radwańska powalczy o 21. triumf w zawodach WTA. W Sydney była już najlepsza w 2013 roku, a w 2012 dotarła do półfinału.

Z Sydney obie zawodniczki przeniosą się do Melbourne, gdzie od poniedziałku będzie się toczyć rywalizacja w wielkoszlemowym Australian Open.