Zimą LOTTO Ekstraklasę opuściło kilku czołowych obcokrajowców. Do Chicago Fire przeniósł się Nemanja Nikolić, Paulus Arajuuri wybrał grę w Brøndby, Kopenhaga, a Richard Guzmich – chińskie miliony w Yanbian Funde. Do wyjazdu szykują się kolejni, m.in. legionista Aleksandar Prijović czy Tamás Kádár z Lecha. Polsatsport.pl postanowił sprawdzić, jak radzą sobie czołowi niegdyś obcokrajowcy polskiej ligi, którzy opuścili nasz kraj w ciągu czterech ostatnich lat (od stycznia 2013 r.). Zajrzeliśmy do ośmiu z nich.

Maor Melikson

Izraelczyk lubi zaskakiwać. Tak było, gdy w styczniu 2013 roku zdecydował się na transfer do przeciętniaka Ligue1, Valenciennes. Melikson wypełnił we Francji półtora roku ze swojej dwuipółletniej umowy i jako podstawowy piłkarz Les Athéniens (rozegrał w nim 54 mecze, zdobył cztery bramki i zanotował siedem asyst) zdecydował się na… powrót do Izraela. Wybrał zespół z którego wyruszył na podbój Krakowa - Hapoel Beer Szewa. Tam, jak przed laty, był liderem i największą gwiazdą. W poprzednim sezonie poprowadził Hapoel do mistrzostwa. W lidze rozegrał 30 spotkań, zdobył siedem bramek i trzykrotnie asystował. W tym sezonie 32-latek częściej siada na ławce rezerwowych, ale Transfermarkt.de i tak wycenia go na milion euro.

Abdou Razack Traoré

Do Turcji wyjechał w styczniu 2013 roku, będąc jednym z najlepszych graczy w Ekstraklasie. Jako wolny zawodnik podpisał umowę z Gaziantepsporem. Był tam podstawowym zawodnikiem i liderem – rozegrał 37 spotkań, zdobył dziesięć bramek i zanotował sześć asyst. Latem 2014 r. trafił do Karabüksporu, gdzie zagrał najlepszy dotychczas sezon w Süper Lig. W 25 meczach strzelił aż dziesięć goli. Zespół Traoré spadł jednak z ligi, a on został wypożyczony do Konyasporu. Tam dorzucił kolejne siedem trafień i… wrócił do Karabüksporu. Klimat Karabüku musi 28-latkowi służyć wyjątkowo dobrze, skoro w trwających rozgrywkach bramkarzy pokonywał siedmiokrotnie. Reprezentanta Burkina Faso Transfermarkt.de wycenia na 4,25 mln. euro.

Préjuce Nakoulma

To kolejny reprezentant Burkina Faso, który Ekstraklasę opuścił za darmo. Gwiazdor Górnika Zabrze w lipcu 2014 roku podpisał dwuletni kontrakt z beniaminkiem ligi tureckiej, Mersinem Idman Yurdu. „Prezes” bez dwóch zdań spłacił swój dług, bo przez dwa sezony był podstawowym piłkarzem Mersinu; w lidze zdobył 13 bramek i zanotował dziesięć asyst. Przed tym sezonem porozumiał się z jednym z najsłabszych klubów w stawce, Kayserisporem. Zagrał więc w 13 spotkaniach, w których zdobył dwie bramki i w grudniu… rozwiązał umowę. Klub zalegał mu z płatnościami, więc Nakoulma wsiadł w samolot i uciekł do Burkina Faso. W tej chwili ten wyceniany przez Transfermarkt.de na 1,5 mln. euro zawodnik szuka nowego pracodawcy.