Na widowiskowej trasie w znanym uzdrowisku zobaczymy sportowców korzystających z najnowszych zdobyczy techniki. Poczynając od nart (i tego, czym są posmarowane) przez kombinezon, po karabin i tarcze, do których mierzą zawodnicy - cały sprzęt używany przez biathlonistów udoskonalany i unowocześniany jest z roku na rok, z sezonu na sezon. Doceniając coraz szybsze narty, coraz bardziej precyzyjne celowniki, pamiętajmy jednocześnie, że biathloniści dźwigają na plecach nie tylko karabin, ale i bagaż niezwykłej historii.

 

Myśliwi na nartach sprzed tysięcy lat


Kibice dość powszechnie skłonni są uważać, że początków biathlonu należy szukać w czasach wojen światowych i w działaniach skandynawskich żołnierzy, którzy dzięki nartom sprawnie poruszali się w nawet bardzo trudnych warunkach. Tymczasem prawdziwi pasjonaci biathlonu są przekonani, że korzenie ich ulubionej dyscypliny sięgają dużo głębiej.

Pierwowzorami biathlonistów mają być bowiem dwaj mężczyźni na nartach, polujący na zwierzynę. Taki wizerunek przedstawia jeden z najstarszych naskalnych rysunków odnalezionych w Norwegii. Niektóre źródła datują ten obrazek na cztery tysiące lat przed naszą erą! Autorzy David Levinson i Karen Christensen w opracowaniu Encyclopedia of World Sport: From Ancient Times to the Present (Encyklopedia światowego sportu: od czasów antycznych do współczesności) twierdzą z kolei, że wspomniane rysunki naskalne są późniejsze o dwa tysiące lat. Tak czy owak - mówimy o naprawdę zamierzchłych czasach.

Kilka tysięcy lat temu mieszkańcy Północy potrafili zatem łączyć jazdę na nartach z walką, bo przecież za rodzaj walki należy uznać polowanie. Można oczywiście dyskutować, na ile tamta forma aktywności jest tożsama ze współczesną nam dyscypliną sportu, ale ponad wszelką wątpliwość początki takiego biathlonu, jaki znamy, możemy bez trudu wskazać w połowie osiemnastego wieku. A to perspektywa, o której wiele dyscyplin może pomarzyć.

 

Jak Piotr Wielki i Józef Stalin podwaliny pod biathlon kładli


Nim jednak przeniesiemy się do roku 1767, spróbujmy jeszcze poszukać śladów biathlonu w historii nie tylko sportu. Znakomitą pomocą w takich poszukiwaniach będzie Skiing Heritage Journal, numer z czerwca 2009 roku. William D. Frank w artykule Cold Bullets, Hot Borders: The Shooting War that Russia Won (Zimne naboje, gorące granice: strzelecka wojna, którą Rosja wygrała) pisze o szczególnym miejscu biathlonu w świadomości Rosjan. I zaczyna od... drugiej połowy piętnastego wieku, kiedy to książęta Rusi Kijowskiej korzystali z oddziałów narciarskich w wyprawach przeciwko Tatarom.

Frank wspomina też postać Piotra I Wielkiego. Jedną z wielu reform wprowadzonych przez tego cara była modernizacja armii, a jednym z jej elementów było utworzenie specjalnych oddziałów rozpoznawczych, których członkowie mieli być perfekcyjnie wyszkolonymi narciarzami. (Wiele lat później, w 1930 roku, wraz z pierwszą "pięciolatką" Józef Stalin wprowadzi program ćwiczeń fizycznych dla studentów i robotników; wśród zajęć obowiązkowych znajdą się biegi narciarskie i strzelanie z karabinu - dwie składowe biathlonu...)

 

Żołnierze na nartach, czyli skąd wziął się biathlon (fot. Bundesarchiv.de)


Z żołnierzy-narciarzy korzystał też Aleksandr Suworow, kiedy przeprawiał się przez Alpy, by we Włoszech zaatakować wojska Napoleona. Takie oddziały odegrały też istotną rolę podczas wojen Rosji ze Szwecją (1808-1809) i Japonią (1904-1905). Ta lista przygotowana przez autora książki Everyone to Skis! Skiing in Russia and the Rise of the Soviet Biathlon (Wszyscy na narty! Narciarstwo w Rosji i narodziny rosyjskiego biathlonu) pozwala spojrzeć na historię biathlonu z właściwej perspektywy. Tak, biathlon ma dużo wspólnego z żołnierzami jeżdżącymi na nartach. Nie, obie wojny światowe to nie jest czas, w którym należy szukać początków tej specjalizacji.

 

Pierwsze zawody, czyli pogranicznicy w XVIII wieku


No dobrze, ale co ze sportem i ze wspomnianym już rokiem 1767? Otóż wtedy to odbyły się pierwsze zawody biathlonowe. Rywalizowały ze sobą kompanie norweskich pograniczników patrolujących norwesko-szwedzką granicę. Jak łatwo policzyć, od tego wydarzenia minęło dokładnie... 250 lat!

Kolejne lata to rozwój biathlonu. Coraz większa popularność przede wszystkim w Skandynawii. W kolejnym stuleciu powstają pierwsze kluby narciarskie, w których uprawia się biathlon. Za najstarszy z nich, a więc pierwszy na świecie, uchodzi norweski Trysil Rifle og Ski Club założony w 1861 roku. Ten i kolejne kluby miały być niewielkim, lokalnym, ale ważnym elementem systemu obronności kraju. Zresztą aż do 1984 roku biathlon podlegał w Norwegii pod Det frivillige Skyttervesen (Krajowy Związek Strzelecki) - organizację utworzoną przez rząd, by upowszechniać wśród ludności umiejętności strzeleckie, co z kolei miało zwiększać obronny potencjał kraju.

 

Wreszcie na igrzyskach


Na sportowe salony biathlon trafia w 1924 roku. Pod nazwą "patrol wojskowy" znajduje się - jako dyscyplina pokazowa - na igrzyskach olimpijskich w Chamonix. Zwyciężają wówczas Szwajcarzy przed Finami i gospodarzami igrzysk, Norwegowie nie startują. Na podobnej zasadzie biathlon pojawia się na olimpijskich arenach w 1928, 1936 oraz 1948 roku.

Do programu igrzysk jednak nie wchodzi. Początkowo problemem jest brak porozumienia między krajami, w których biathlon się uprawia, co do szczegółowych przepisów. Później - w świecie, który właśnie wyszedł z traumy II wojny światowej - sport polegający między innymi na strzelaniu z karabinu nie ma najlepszych notowań.

Choć poza olimpijską rodziną, biathlon rośnie i rozwija się dynamicznie. W kolejnych krajach staje się ważną zimową dyscypliną. Starania krajów skandynawskich i Związku Radzieckiego doprowadzają do organizacji w 1958 roku pierwszych mistrzostw świata w biathlonie. Dwa lata później biathloniści już na pełnych prawach debiutują w igrzyskach olimpijskich w Squaw Valley. W 1992 roku w Albertville na olimpijskiej trasie pojawiają się biathlonistki. Po kolejnych dwóch latach Finowie organizują pierwsze mistrzostwa Europy.

 

Jak Chruszczow kazał między oczy strzelać


Od początku dominują Skandynawowie, Rosjanie i Niemcy. Mocną pozycję wypracowują sobie Francuzi, po rozpadzie ZSRR chętnych do medali najważniejszych imprez przybywa. Biathlon kojarzy się coraz mocniej ze sportem, nie z wojskiem. Choć w niektórych krajach, zwłaszcza za naszą wschodnią granicą politycy długo jeszcze nie potrafią oprzeć się pokusie wykorzystywania tej dyscypliny do celów propagandowych.

Kiedy w 1964 roku Władimir Melanin i Aleksander Priwałow przywożą z Innsbrucku olimpijskie złoto i srebro, podejmujący ich na Kremlu Nikita Chruszczow mówi zadowolony: "No towarzysze, strzelacie dobrze i celnie. Jeśli któryś z naszych wrogów przekroczy tylko naszą granicę, walcie prosto między oczy".

 

Do zobaczenia w Dusznikach!


Tę anegdotę na łamach Boston Globe przytoczył cytowany już William D. Frank. Okazją były zbliżające się igrzyska w Soczi i obsesja, jaką na punkcie sukcesu biathlonistów mieli rosyjscy oficjele z Władimirem Putinem na czele.

Od 25 stycznia w Dusznikach-Zdroju nie będzie wojny, polityki, propagandy. Będzie rywalizacja sportowców i święto kibiców. Ale przyglądając się pochylonym sylwetkom sunącym po śniegu z karabinem na plecach, warto pamiętać, kontynuatorami jak długiej historii i depozytariuszami jak bogatej tradycji są biathloniści.