W ciągu pięciu dni Torino spotkało się z Milanem już po raz drugi. W poprzednim starciu w Pucharze Włoch górą byli podopieczni Vincenzo Montelli. Wygrali 2:1, choć po pierwszej części gry lepszą drużyną były ”Byki” i prowadziły po bramce niezawodnego Andrei Belottiego.

 

Sinisa Mihajlović i jego podopieczni postanowili wziąć rewanż już na swoim boisku. Już w 21. minucie, po podaniu Ademy Ljajicia, Belotti sprytnym trąceniem piłki skierował piłkę do siatki. Już po chwili Gianluigi Donnarumma drugi raz został pokonany. Tym razem w sporym zamieszaniu najlepiej odnalazł się Marco Benassi. I to nie był koniec naporu Torino, które miało jeszcze w pierwszej połowie rzut karny. Ljajić nie potrafił jednak pokonać Donnarummy, który popisał się obroną w stylu… Sławomira Szmala.

 

Druga połowa to wielki comeback Milanu. Podrażniona drużyna Montelli ruszyła do ataku i szybko przyniosło to efekt. Po dziesięciu minutach Andrea Bertolacci wcisnął piłę z najbliższej odległości do bramki Joe Harta. Kilka minut później w polu karnym Luca Rossettini faulował Ignazio Abate. Na jedenastym metrze stawił się Carlos Bacca, który pokazał Ljajiciowi, jak wykorzystuje się rzuty karne. Choć obie drużyny miały jeszcze szanse na zwycięskiego gola, to żadna z nich nie potrafiła zapewnić sobie trzech punktów. W samej końcówce drugą żółtą kartką został ukarany stoper gości Alessio Romagnoli.

 

Milan ma 37 punktów i jest piąty w tabeli Serie A. Torino z trzydziestoma „oczkami” na koncie jest dziewiąte.

 

Torino – AC Milan 2:2 (2:0)
Bramki:
Andrea Belotti 21’, Marco Benassi 26’ - Andrea Bertolacci 55’, Carlos Bacca 60’.