Wołają na niego "polski Neuer". Wrąbel następcą Fabiańskiego i Boruca?

Piłka nożna
Wołają na niego "polski Neuer". Wrąbel następcą Fabiańskiego i Boruca?
fot. PAP

Jest jednym z najlepszych młodzieżowców grających w I lidze i nadzieją Śląska Wrocław na lata. Niedawno został bohaterem meczu Polska – Niemcy reprezentacji U-21. Po tym spotkaniu zaczęto porównywać go z bramkarzem Bayernu Monachium Manuelem Neuerem, a to z racji fizycznego podobieństwa. Jakub Wrąbel ma jednak szansę pójść w ślady innych znakomitych golkiperów z Polski, bo o tym, że ma wielki talent, wiedzą wszyscy.

O Wrąblu zrobiło się głośno, gdy 23 września 2014 roku zadebiutował w pierwszej drużynie Śląska Wrocław, mając zaledwie 17 lat. To było pucharowe spotkanie wrocławian na wyjeździe z Widzewem Łódź. Drużyna z Dolnego Śląska wygrała 2:1, a młokos w bramce miał szczególne powody do radości. Pierwszej szansy w ekstraklasie doczekał się 15 lutego 2015 roku, kiedy Śląsk grał w Krakowie z Cracovią. W tamtym sezonie zaliczył jeszcze sześć spotkań na najwyższym szczeblu rozgrywek i jeden w Pucharze Polski. Kolejny sezon zakończył z czterema występami na poziomie ekstraklasy. W międzyczasie dostawał powołania do reprezentacji Polski U-19, a potem U-20. Teraz jest ostoją młodzieżówki prowadzonej przez Marcina Dornę i podstawowym bramkarzem Olimpii Grudziądz, do której trafił w tym sezonie. I okazał się to strzał w dziesiątkę!

Pracuje na swoje nazwisko

– Teoretycznie idąc do I ligi, Kuba zdecydował się na krok w tył. Tymczasem był to ważny krok w jego karierze – nie ma wątpliwości trener Olimpii Jacek Paszulewicz. – Talent to nie wszystko. Można by wymieniać setki dobrze rokujących chłopaków, którzy nagle gdzieś przepadli. W przypadku tak młodego piłkarza, a zwłaszcza bramkarza, ważna jest regularna gra. U nas tę możliwość Kuba ma. Dzięki temu może wybić się na poziom ekstraklasy, a potem pierwszej reprezentacji. Wiem, że ambicją i celem Kuby jest właśnie pierwsza reprezentacja. To są naczynia powiązane, bo ciężka praca idzie w parze z regularną grą. Wcześniej, gdy bronił w ekstraklasie, widać było, że brakuje mu pewności siebie. To się zmienia. Oczywiście, jak każdy młody ma problemy z ustabilizowaniem formy na wysokim poziomie, ale robi postępy. W kadrze sprzedaje to, na co go stać – dodaje Paszulewicz.

Opieka legendy

W Olimpii Wrąbel jest pod skrzydłami Andrzeja Bledzewskiego. Ten doświadczony bramkarz z niejednego już pieca chleb jadł. Swoją wiedzę chętnie sprzedaje młodszemu podopiecznemu. W reprezentacji U-21 o Kubę dba z kolei sam Józef Młynarczyk, legenda polskiej bramki. – Odnoszę wrażenie, że to przyszłość i nadzieja naszej piłki. Ma wszystkie predyspozycje ku temu by być dobrym bramkarzem. Przede wszystkim w oczy rzucają się jego świetne warunki fizyczne [194 cm wzrostu i 87 kg wagi]. Skalę talentu potwierdził w niedawnym meczu z Niemcami. Umówmy się, papiery na piłkarza to on ma. Po cichu liczę, że wiosną zyska jeszcze więcej doświadczenie dzięki regularnej grze w Olimpii. Tego najbardziej potrzebuje na dziś – mówi nam Młynarczyk.

Zdobywca Pucharu Europy z FC Porto uważa, że przetarcie Wrąbla w Śląsku miało dobre i złe strony. – Nie jestem do końca zadowolony z liczby meczów, które rozegrał w ekstraklasie. Trochę brakuje mu ogrania na tym szczeblu. Z drugiej strony, w tamtym momencie zaliczył wielki przeskok. Istotne jest to, że nie został w blokach. Odbudował się, wyciągnął wnioski. Dziś jest w zupełnie innej sytuacji. Kariera dopiero przed nim. Tak samo jest z Bartkiem Drągowskim i Damianem Podleśnym. To ludzie, którzy powinni jeszcze coś w piłce osiągnąć – podkreśla trener bramkarzy reprezentacji U-21.

Następca Szczęsnego, Fabiańskiego i Boruca?

Przykład Wrąbla i jego kolegi z reprezentacji Drągowskiego świadczy o tym, że polska szkoła bramkarzy to wciąż najwyższy poziom. Mamy nie tylko golkiperów klasy światowej, jak Wojciech Szczęsny, Łukasz Fabiański, Łukasz Skorupski czy Artur Boruc, który w sobotę zaliczył setny mecz w Premier League. Nasza młodzież w bramce również dzielnie sobie poczyna. – Oby tylko nic złego przez te kilka miesięcy do rozpoczęcia młodzieżowych mistrzostw Europy się nie stało. Jeśli obędzie się bez komplikacji, to o obsadę bramki na tej imprezie możemy być spokojni – przekonuje Młynarczyk.

Być jak gwiazda reprezentacji Niemiec


Szerszej publiczności Wrąbel zaprezentował się przy okazji listopadowego meczu Polska – Niemcy. Nasza młodzieżówka wygrała 1:0, a piłkarz Olimpii został bohaterem spotkania. Bronił fantastycznie. Swoimi paradami wprawił w osłupienie reprezentantów Niemiec. Od razu pojawiły się porównania do słynnego Manuela Neuera. – Chłopacy z reprezentacji nadali mu taką ksywkę. Twierdzą, że Kuba wyglądem przypomina Manuela. Gdy tak przyjrzymy się im z bliska to rzeczywiście wyglądają jak bracia... Mają wiele podobieństw: gabaryty i wzrost prawie ten sam. Z twarzy podobni – wymienia Młynarczyk.

Jego słowa potwierdza Paszulewicz. – Na pierwszy rzut oka podobieństwo jest mocno zauważalne. W naszej szatni chłopaki często dogryzają Kubie o Neuerze. Wszystkie te docinki mają jednak charakter żartu – tłumaczy szkoleniowiec Olimpii.

– Ten chłopak rzeczywiście ma duży potencjał. Myślę, że nie ma jednak co tak bardzo go zagłaskiwać. Od samego mówienia jeszcze nikt nie zrobił kariery. To, że broni w reprezentacji jest efektem jego pozycji w klubie. Drągowski i Podleśny takiego komfortu nie mają. Przed nim praca, praca i jeszcze raz praca – zaznacza Paszulewicz.

 

Tekst źródłowy autorstwa Piotra Wiśniewskiego w serwisie Łaczy nas Piłka: KLIK

ch, laczynaspilka.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze