Wtorkowym występem Williams uspokoiła swoich kibiców, którzy nie wiedzieli, w jakiej formie jest 35-letnia gwiazda tenisa. W dwóch poprzednich sezonach po odpadnięciu w półfinale US Open skracała sezon. Jesienią straciła miano liderki światowego rankingu, a na początku tego roku w Auckland odpadła w 1/8 finału, ulegając znacznie niżej notowanej rodaczce Madison Brengle. O zwycięstwie w pierwszym secie pojedynku z Bencic przesądziła w końcówce, ale w drugim jej przewaga była już znacząca - prowadziła 5:0. Amerykanka zrewanżowała się tym samym Szwajcarce za porażkę w ich poprzedniej konfrontacji - w półfinale w Toronto w 2015 roku.

 

"Belinda to świetnia zawodniczka. To był prawdopodobnie jeden z najcięższych meczów pierwszej rundy, jaki miałam" - komplementowała rywalkę Williams. Bencic to obecnie 59. rakieta świata, ale jeszcze niespełna rok temu plasowała się na siódmym miejscu w rankingu WTA. Rok temu w Melbourne niespełna 20-letnia zawodniczka dotarła do 1/8 finału.

 

Williams dzięki lipcowemu triumfowi w Wimbledonie zrównała się ze słynną Niemką Steffi Graf w liczbie wielkoszlemowych triumfów w grze pojedynczej. Jak zapewniła we wtorek, nie czuje presji w walce o kolejny tytuł tej rangi. - Nie mam teraz nic do stracenia. Mogę podróżować po świecie i dawać z siebie wszystko - zaznaczyła.

 

W Australian Open triumfowała dotychczas sześciokrotnie (2003, 2005, 2007, 2009-10, 2015). W finale poprzedniej edycji przegrała z Angelique Kerber. To właśnie Niemka polskiego pochodzenia odebrała jej jesienią tytuł pierwszej rakiety świata.

 

W kolejnej rundzie Williams zmierzy się z Lucie Safarova, którą pokonała dwa lata temu w finale wielkoszlemowego French Open. Czeszka we wtorek wygrała emocjonujący pojedynek z Belgijką Yaniną Wickmayer 3:6, 7:6 (11-9), 6:1, w którym obroniła dziewięć piłek meczowych.

 

Do drugiego etapu zmagań awansowały także m.in. rozstawiona z "piątką" Czeszka Karolina Pliskova, która potrzebowała dokładnie godzinę, by wyeliminować Hiszpankę Sarę Sorribes Tormo 6:2, 6:0 oraz Johanna Konta (9.). Brytyjka, która w ubiegłym tygodniu wygrała turniej w Sydney (w finale pokonała Agnieszkę Radwańską), była lepsza od Belgijki Kirsten Flipkens 7:5, 6:2.