W pierwszym pojedynku dało się zauważyć, jak bardzo duży nacisk Origen kładło na swoją dolną aleję, próbując wesprzeć Tabzza i Hiivę, kiedy tylko mogło, jednakże nie udało im się w ten sposób uzyskać żadnej większej przewagi. Z tego też powodu mecz w początkowej fazie był dosyć wyrównany, lecz przez cały czas, nawet mimo popełnianych mniejszych lub większych błędów, dało się odnieść wrażenie, że palmę pierwszeństwa i nadzór nad meczem cały czas dzierżyło H2K.


Kluczową rolę odegrała pod tym aspektem kontrola obiektów na mapie, z którą o wiele lepiej radzili sobie Jankos i spółka. Od 25. minuty potyczka wydawała się już dla nich tylko formalnością, bowiem konsekwentnie zajmowali się niszczeniem bazy wroga, a zdobyte dwukrotnie wzmocnienie Barona tylko przybliżyło ich do sukcesu, co w połączeniu z bezradnością OG, zapewniło pierwsze zwycięstwo w sezonie.


Kolejna bitwa początkowo zapowiadała się zupełnie inaczej, ponieważ od początku na prowadzeniu była organizacja xPeke, która skrzętnie wykorzystywała błędy oponentów. Problem pojawił się jednak wtedy, kiedy należało je utrzymać, gdyż podczas walk drużynowych lepszą koordynacją działań mogło pochwalić się H2K, co doprowadziło do wyrównania starcia. Sytuacja ponownie obróciła się o 180 stopni, gdy po udanej akcji Jankos dał sobie zabrać sprzed nosa Nashora Naehyuhnowi, co dało szansę Origen na powrót do rozgrywki. Jak się później okazało, szansa ta nie została wykorzystana, a po drobnych komplikacjach dzięki chłodnemu umysłowi, przeważającej ilości efektów kontroli tłumu i lepszemu pozycjonowaniu H2K znów było górą, wygrywając w serii 2:0.