W pierwszym składzie Sampdorii wystąpiło dwóch Polaków – wspomniany Bereszyński oraz Karol Linetty. Nie doszło jednak do polskiego starcia. Luciano Spalletti w pucharze dał zagrać Alissonowi, a na ławce posadził Wojciecha Szczęsnego. Polakowi należał się odpoczynek. Jest w znakomitej formie i sam nie ukrywa, że jest w swoim najlepszym okresie w karierze.

 

Choć od początku była widoczna przewaga Romy, to pierwszą groźną sytuację stworzyła Sampdoria. Muriel trafił jednak w słupek bramki Alissona. Po kilkunastu minutach pięknym uderzeniem popisał się Leonardo Paredes. Piłka odbita od poprzeczki nie minęła linii bramkowej. Wynik meczu otworzył w swoim stylu Radja Nainggolan, który wykorzystał zawahanie rywala. Z pierwszej piłki Belg huknął prosto pod poprzeczkę.

 

Druga część zabrała szanse na awans gościom. Najpierw bramkę zdobył Edin Dzeko, a następnie Stephan El Shaarawy. Błąd przy bramce Włocha popełnił Bartosz Bereszyński. Polakowi zabrakło zdecydowania przy starciu z rywalem, który z łatwością go przepchnął. Nie popisał się również przy czwartej bramce dla Romy. Stał zbyt daleko od Perottiego. Ten dośrodkował na głowę Nainggolana, który ustalił wynik meczu.

 

Polacy dziś nie pomogli  Sampdorii. Bereszyński był zamieszany w stratę dwóch bramek. Kilka razy dał się zbyt łatwo ograć i był bezużyteczny w grze ofensywnej. Nie zachwycił również Linetty. Pomocnik był niewidoczny i opuścił boisko w 67. minucie.

 

AS Roma – Samdoria Genua 4:0 (1:0)
Bramki:
Nainggolan 39’ i 90’, Dzeko 47’, El Shaarawy 61’.