"Bardzo chcieliśmy wygrać za trzy punkty i całe szczęście, że się to udało. Możemy na chwilę odetchnąć. Końcówki drugiego i trzeciego seta były bardzo nerwowe, ale najważniejsze, że w tych momentach wspieraliśmy się i potrafiliśmy zagrać zespołowo. Gdy któremuś nie wyszła jakaś akcja, drugi starał się to szybko naprawić i to chyba było kluczem do wygranej” – zaznaczył drugi rozgrywający Łuczniczki Sieńko.

 

Na ten sukces bydgoszczanie czekali od 5 listopada, kiedy to także przed własną publicznością, w siódmej kolejce pokonali MKS Będzin 3:0.

 

„Było ciężko, bo Częstochowa to przecież zespół, który w Warszawie zwyciężył Politechnikę, z którą my przegraliśmy 0:3. Rozmawiałem po meczu z Ryszardem Boskiem, który mówił, że siatkarze AZS na treningach prezentują się wybitnie, a tutaj było sporo nerwów. Cieszę się, że w końcu zdobyliśmy trzy punkty, ale pracujemy dalej, bo chcielibyśmy już w kolejnym spotkaniu pokazać jeszcze lepszą grę. Jedziemy do Olsztyna i chcemy tam zdobyć punkt, a najlepiej wygrać mecz, bo to pozwoliłoby nam się mocno odblokować i grać skuteczniej” – powiedział trener Łuczniczki Piotr Makowski.

 

Szczególną zasługę w wygranym meczu miał Kacper Bobrowski, który w trzecim secie przy prowadzeniu rywali 24:23 wszedł na zagrywkę i trafił asa.

 

„Po ostatnich występach Kacpra, który tych zagrywek trochę psuł, było duże ryzyko z puszczeniem go w tej końcówce, ale zagrał bardzo fajnie i pokazał się z dobrej strony. Mam nadzieję, że pomoże mu to uwierzyć w siłę swojej zagrywki” – dodał trener bydgoszczan.

 

Siatkarze z Częstochowy przegrali już jedenasty z rzędu pojedynek w ekstraklasie. Według ich oceny muszą szczególnie popracować nad opanowaniem emocji.

 

„Nasze błędy w dużej mierze zdecydowały o tym, że dziś przegraliśmy drugi i trzeci set, ale nie można też odebrać dobrej gry zawodnikom Łuczniczki. Szczególnie w ostatniej partii, kiedy to Kacper Bobrowski zaryzykował na zagrywce, trafił asa, a dodatkowo bydgoszczanie utrudnili nam rozegranie w kolejnej akcji.

 

"Przyjechaliśmy do Bydgoszczy z założeniem, że uda się nam nawet zdobyć komplet punktów, więc tym bardziej żal i rozgoryczenie nasze jest duże. Błędy, które popełniamy wywołują u nas nerwowość i ona potem przekłada się na całą grę. Nie wygląda to dobrze, więc szczególnie nad tym musimy pracować" – podkreślił rozgrywający AZS Tomasz Kowalski.

 

 

Łuczniczka Bydgoszcz - AZS Częstochowa 3:0 (25:18, 25:23, 27:25)

 

Łuczniczka: Jan Nowakowski, Patryk Szczurek, Milan Katic, Mateusz Sacharewicz, Bartosz Filipiak, Igor Yudin - Mateusz Czunkiewicz (libero) oraz Marcel Gromadowski, Piotr Sieńko, Kacper Bobrowski.

AZS: Paweł Adamajtis, Rafał Szymura, Michał Szalacha, Tomasz Kowalski, Mykoła Moroz, Bartosz Buniak - Adam Kowalski (libero) oraz Oleksandr Grebeniuk, Łukasz Polański, Konrad Buczek, Adrian Szlubowski, Bartłomiej Janus.

 

WYNIKI I TABELA PLUSLIGI