Początek spotkanie nie ułożył się po myśli Federera, który przegrywał już 1:5, ale zapewnił kibicom emocjonującą końcówkę seta, rozstrzygając na swoją korzyść pięć następnych gemów. W tie-breaku górą był jednak Azjata. 35-letniego Szwajcara taki obrót wydarzeń tylko zmobilizował do lepszej gry - w dwóch kolejnych partiach zwyciężył bardzo pewnie, zbierając pochwały za efektowny styl. W czwartej odsłonie jedyne przełamanie padło łupem Nishikoriego. W decydującym secie musiał on skorzystać z pomocy fizjoterapeuty. Wrócił na kort przy stanie 3:0 dla rywala, ale nie zdołał odwrócić losów tej partii i całego meczu.

 

To był siódmy pojedynek tych zawodników. Tenisista z Bazylei wygrał po raz piąty. Popisał się on 24 asami, a w odniesieniu zwycięstwa nie przeszkodziło mu 47 niewymuszonych błędów. Nishikori miał ich - odpowiednio - pięć i 32. - Słabo zacząłem ten mecz. Korty są w tym roku naprawdę szybkie i trzeba trochę czasu, by się do nich przyzwyczaić - zaznaczył Federer.

 

17-krotny zwycięzca turniejów wielkoszlemowych w Australii triumfował cztery razy. W ubiegłym roku zmagał się z kontuzjami kolana i pleców. Po raz ostatni wystąpił 8 lipca w wielkoszlemowym Wimbledonie (porażka w półfinale z Kanadyjczykiem Milosem Raonicem). Wrócił do rywalizacji na początku stycznia - na Puchar Hopmana, nieoficjalne mistrzostwa świata drużyn mieszanych.

 

Z powodu przymusowej półrocznej przerwy pogorszyła się jego sytuacja na liście ATP, co miało wpływ na rozstawienie w Melbourne. W związku z tym już na dość wczesnym etapie turnieju trafiał na wymagających rywali. W trzeciej rundzie zmierzył się z występującym z "10" Czechem Tomasem Berdychem. W ćwierćfinale czeka go z kolei pojedynek z Mischą Zverevem. 50. w rankingu ATP Niemiec sensacyjnie pokonał w niedzielę lidera światowej listy Brytyjczyka Andy'ego Murraya.

 

Awans do kolejnego etapu wywalczył tego dnia także drugi z należących do czołówki Szwajcarów - Stan Wawrinka. Rozstawiony z "czwórką" triumfator Australian Open 2014 wygrał z Włochem Andreasem Seppim 7:6 (7-2), 7:6 (7-4), 7:6 (7-4). O półfinał zagra z Francuzem Jo-Wilfriedem Tsongą (12.), który poradził sobie z Brytyjczykiem Danielem Evansem 6:7 (4-7), 6:2, 6:4, 6:4.