PSV to w tym sezonie dopiero trzecia siła Eredivisie, która przed spotkaniem 19. kolejki z depczącym mu po piętach Heerenveen traciła do liderującego Feyenoordu aż 11 punktów. W staciu trzeciej z czwartą ekipą ligi holenderskiej przeważającą siłą wcale nie byli gospodarze, którzy nie rozegrali wielkiego spotkania, jednak dostarczyli swoim kibicom widowisko, które ciężko będzie im zapomnieć.

Wszystko zaczęło się od prowadzenia gości, na które po fantastycznej kombinacji wyprowadził ich Reza Gchoochannejhad. To był dzień reprezentanta Iranu, który do siatki Jeroena Zoeta w końcowym rozrachunku trafił trzykrotnie i pewnie zostałby bohaterem gości, gdyby nie fantastyczny comeback PSV.

W tym spotkaniu były aż trzy zmiany prowadzenia: PSV prowadzenie odzyskało jeszcze w pierwszej połowie, by na kwadrans przed końcem ponownie je stracić. Po drodze rzutu karnego nie wykorzystał Gaston Pereiro i wydawało się, że goście dość sensacyjnie wywiozą z Eindhoven trzy punkty. Nic jednak z tych rzeczy: podopieczni Phillipa Cocu rzucili się do szturmu w ostatniej z chwil i zdobyli dwie bramki na wagę zwycięstwa w ostatnich sekundach spotkania.

Najpierw w 89. minucie po inteligentnym zgraniu Siema de Jonga do siatki trafił były gracz Chelsea Marco van Ginkel, zaś kropkę nad i już w kolejnej akcji po rzucie wolnym postawił obrońca, Hector Moreno. Co za mecz!

PSV Eindhoven - SC Heerenveen 4:3 (2:1)

Bramki: Propper 32', Pereiro 40', Van Ginkel 89', Moreno 90' - Ghoochannejhad 5', 54', 80'

Skrót niesamowitego spotkania w załączonym materiale wideo.