Jarosław Kołkowski był szefem i nieodłączną częścią polskiego zespołu Rafako Hussars Poland, występującego w WSB. Zapytaliśmy go, dlaczego Husaria nie występuje już w lidze...
W największym skrócie chodzi o pieniądze. Kiedy na początku ubiegłego roku zwracałem się z pytaniem do Ministerstwa Sportu wyjaśniając na czym polega projekt i jak ważny jest dla polskiego boksu, nie uzyskałem nawet odpowiedzi. Kiedy spotkałem się z ludźmi, którzy potem wygrali wybory w PZB, odpowiedź była dokładnie taka sama: bardzo byśmy chcieli, żeby WSB było kontynuowane, ale my nie damy na to ani grosza. Prawda jest taka, że nigdy związek się do tego nie dołożył. Z małymi wyjątkami... Nie ma mowy, żeby ten projekt został zastąpiony meczami państwowymi. Większość krajów "medalowych" unika wysyłania swoich najlepszych zawodników na, przepraszam za stwierdzenie, prowincjonalne zawody. Mają bowiem inne priorytety za pieniądze i nie będą się rozdrabniać...
Czy ze zdaniem Kołkowskiego zgodził się nowy prezes Polskiego Związku Bokserskiego, Leszek Piotrowski?
Nie poznałem powodu rezygnacji pana Kołkowskiego, ale jak widać chodziło właśnie o pieniądze... Związek był zainteresowany Husarią. Cały etat trenera opłacany był przez związek. Nie mówmy więc, że związek nic nie robił... Ja dzwoniłem do pana Kołkowskiego, nie odpowiedział mailem dlaczego rezygnuje, bo takowy z zapytaniem został wysłany.
Wypowiedź Piotrowskiego uzupełnił wiceprezes ds. marketingu, Grzegorz Nowaczek:
Wyrażenie, że będą to prowincjonalne meczyki i nie przyjedzie pierwsza reprezentacja to jest duży błąd i brzydkie ujęcie naszej dyscypliny olimpijskiej.

Dyskusja w załączonym materiale wideo.