Marcin Muras: W końcu doczekaliśmy się mistrzostw Europy w Dusznikach i jak na razie wszystko wygląda świetnie. Obecnie trwają treningi, ale czuć już atmosferę bitahlonowego święta.

 

Weronika Nowakowska: Faktycznie obiekt jest gotowy. Goniliśmy, aby wszystko się udało i myślę, że organizacja zda jutro egzamin. Do tej pory otrzymałam wyłącznie pozytywne sygnały ze strony ekip oraz kibiców i myślę, że będzie to wielkie sportowe święto, ale i sukces organizacyjny.

 

Czy ze względu na przerwę stęskniłaś się za koleżankami z kadry?

 

Jestem bardzo podekscytowana tym, że ta impreza odbywa się w moim rodzinnym mieście i będę miała okazję spotkać się ze znajomymi.

 

Jest to obiekt na którym kiedyś trenowałaś, choć trudno powiedzieć, że ten sam. Jak bardzo się on zmienił?

 

Jeśli chodzi o trasy, to profil pozostał ten sam. Dodano kilka pętelek, a trasy zostały poszerzone. Przede wszystkim zmienił się stadion. Mamy piękny, nowy oraz cudownie oszklony budynek techniczny. W środku znajdują się profesjonalne kabiny dla smarowaczy. Myślę, że powinniśmy być dumni z tego, że mamy taki obiekt do biathlonu i narciarstwa biegowego w naszym kraju.

 

Co jest trudniejsze: rywalizować w biathlonie czy wychowywać "Groszki"?

 

Myślę, że najtrudniejsze jest zgranie tych dwóch rzeczy. (śmiech) Jak na razie świetnie mi idzie, bo mam świetny team dziadków i babć!

 

Transmisja biathlonowych mistrzostw Europy w Dusznikach-Zdroju na antenie Polsatu Sport