Obiekt, na którym rozgrywane są mistrzostwa Europy w Dusznikach-Zdroju, aż pachnie nowością. Niektóre prace były wykonywane niemal w ostatniej chwili, ale warto było się spieszyć, bo efekt jest znakomity, a sami zawodnicy nie mogą się nachwalić Duszniki Areny. Jeszcze niedawno o takich warunkach do treningów i rozgrywania zawodów polscy biathloniści mogli tylko pomarzyć. Tomasz Sikora trenował na dużo skromniejszych obiektach, a jedna z okolicznych tras (długości 5 km) nosi nawet jego imię.

 

Teraz o czasach zgrzebnych, na szczęście, można zapomnieć. Można śmiało pokazywać go zawodnikom z całej Europy, przyzwyczajonym do wysokich standardów. Kosztem 18 mln złotych w Polsce powstał obiekt na najwyższym poziomie. Łukasz Szczurek twierdzi, że śmiało można go porównywać z innymi.

 

Jestem mile zaskoczony, jak to wszystko jest przygotowane. Nie mamy się czego wstydzić. Jestem dumny, że powstał tak piękny obiekt. Uważam, że możemy się równać z najlepszymi obiektami w Europie - mówi reprezentant Polski.

Co można znaleźć na Duszniki Arenie? Najważniejsze informacje, którymi gospodarze lubią się chwalić, to dwie oświetlone trasy, długości 1,3 km i 2,4 km. Dzięki temu można biegać tam również po zmroku. Oczywiście, żaden biathlonowy obiekt nie może się obejść bez profesjonalnej strzelnicy, dlatego jest wybudowana zupełnie nowa, z 30 stanowiskami.

 

Jestem pod wrażeniem tego, jak stadion i trasa są przygotowane. Trasy są bardzo ciężkie, podbiegi są wydłużone, w końcu mamy dużą pętle - wcześniej tego nie było. Wcześniej na mp. były trasy przelotowe. Strzelnica jest bardzo równa i zamontowane są nowe automaty. Aż przyjemnie się biega. Jeszcze nie mieliśmy w Polsce takiej trasy. Myślę, że ten obiekt nam będzie służył w przygotowaniach do kolejnych sezonów - cieszy się Krystyna Guzik, jedna z najlepszych polskich biathlonistek ostatnich lat.

 

 

Jeśli pogoda nie dopisze, to cała trasa może zostać pokryta sztucznym śniegiem. Oczywiście, nie mogło też zabraknąć stanowisk dla serwismenów, bez których narty nie pojadą, a którzy do swojej pracy potrzebują odpowiedniej przestrzeni. Kiedy w użyciu są żelazka i rozgrzane smary, to lepiej, żeby wokół nie kręciły się przypadkowe osoby.

 

Jeśli chodzi o trasy, to profil pozostał ten sam. Dodano kilka pętelek, a trasy zostały poszerzone. Przede wszystkim zmienił się stadion. Mamy piękny, nowy oraz cudownie oszklony budynek techniczny. W środku znajdują się profesjonalne kabiny dla smarowaczy. Myślę, że powinniśmy być dumni z tego, że mamy taki obiekt do biathlonu i narciarstwa biegowego w naszym kraju - mówi Weronika Nowakowska, która wraca do sportu po urlopie macierzyńskim.

 

Tomasz Sikora może zazdrościć kolegom. On takich warunków nie miał i na poważniejsze treningi musiał wyjeżdżać za granicę. Jako trener kadry, może porównać warunki, które mają biathloniści dzisiaj.

 

Obiekt jest dobrze przygotowany. W tym roku mamy dużo naturalnego śniegu. Jest to bardzo trudna trasa. Nie ma podbiegów, więc nie ma też zjazdów i nie ma gdzie, ani kiedy odpocząć. Przez cały dystans trzeba pracować. Na pewno duże wrażenie robi budynek - mówi najlepszy polski biathlonista.

 

Powspominać mógł też były trener Tomasza Sikory, Roman Bondaruk, który obecnie pracuje z kadrą Ukrainy. Wydaje się, że trochę zazdrości Polakom tak nowoczesnego obiektu.

 

Ostatni raz byłem na tym obiekcie sześć lat temu. Dzisiaj to jest najlepszy obiekt biathlonowy w Polsce. Kiedyś ważne były Zakopane i Szklarska Poręba. Duszniki rozbudowały się bardzo fajnie. Na tym obiekcie międzynarodowe zawody można organizować co roku - mówi trener Bondaruk.

 

Wprawdzie były trener Tomasza Sikory jest zdania, że taki zawodnik rodzi się raz na 20 lat, ale na pewno, kiedy już się urodzi, to łatwiej go będzie wytrenować.