Kilka dni temu Wawrzyk śmiał się z kontroli antydopingowej

Sporty walki

Kilka dni temu Andrzej Wawrzyk (33-1, 19 KO) musiał poddać się kontroli antydopingowej przed nadchodzącą walką z Deontayem Wilderem (37-0, 36 KO) o mistrzostwo świata federacji WBC w wadze ciężkiej. Wtedy 29-latek podszedł do sprawy z przymrużeniem oka. Po informacji, że Wawrzyk został przyłapany na dopingu, nie jest mu już chyba do śmiechu...

Kilka dni temu polski pięściarz był w doskonałym humorze przed walką, co mogło być dobrym prognostykiem. Świadczył o tym jego post na Facebooku, który zamieścił po wizycie kontrolerki VADA (Voluntary Anti-Doping Association).

"Dzwonek do drzwi, otwieram, a tam ładna pani, mówi, że z Portugalii. Myślałem, że się zgubiła, pomogę, swoją łamaną angielszczyzną zapraszam do środka. Mówi "Vada", ja mówię Andrzej. Znowu "Vada". Myślę... ładne imię, odpowiadam Andrzej. A jej o moje siusiu i krew chodziło. Tak jej się spodobało u mnie, że rano powtórzyła odwiedziny" - napisał.

Walka Wawrzyka i Wildera miała odbyć się 25 lutego w Birmingham w stanie Alabama. W nocy z wtorku na środę najbardziej znany dziennikarz pięściarski Dan Rafael poinformował jednak, że w organizmie Wawrzyka wykryto zakazany środek - stanozolol. Obaj pięściarze byli objęci są programem Clean Boxing Program, który zakładał niezapowiedziane testy antydopingowe.

psl, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze