Langil miał być jedną z głównych gwiazd warszawskiej ekipy. Runda jesienna zupełnie zweryfikowała jego formę. Słaba dyspozycja oraz wiele doniesień o niesportowym trybie życia spowodowały, że 28-latek większość spotkań przesiedział na ławce rezerwowych.  W związku z tym Legia musiała się pozbyć reprezentanta Martyniki i wypożyczyła go do jego poprzedniego zespołu Waasland-Beveren. Piłkarz jeszcze na dobre nie pożegnał się z ”Wojskowymi”, a już udzielił szokującego wywiadu na temat sytuacji w drużynie.

 

- Chcę jak najszybciej zapomnieć, co tam przeżyłem. Zostałem całkowicie zignorowany po rezygnacji Hasiego. Ponadto, wewnątrz i poza klubem dotknął mnie problem rasizmu. Chciałem odejść tak szybko, jak to tylko było możliwe – powiedział Langil.

 

Piłkarz nie przytoczył żadnych konkretów czy też sytuacji. Z jego pobytu w Warszawie fani zapamiętali najbardziej liczne zdjęcia z imprez, na jakich bywał 28-latek.

 

Oskarżenia spotkały się z natychmiastową reakcją przedstawicieli klubu przy Łazienkowskiej. Według Dyrektora Legii do spraw mediów i public relations, Seweryna Dmowskiego, słowa Langila są kłamstwem, a wobec zawodnika klub wszczął postępowanie dyscyplinarne.

 

 

Odnośnie niedawnego kolegi z zespołu wypowiedział się na swoim profilu twitterowym również kapitan "Wojskowych" Jakub Rzeźniczak.

 

 

Pod koniec listopada piłkarz udostępnił w sieci nagranie, z odbywającej się u niego imprezy, na którym palił sziszę, a na stole widniały butelki z alkoholem. Po całym zajściu wyraził jednak skruchę i trener Jacek Magiera oświadczył, że Langil ma nadal szansę na występy w barwach stołecznej drużyny. Niecały tydzień później zawodnik ponownie opublikował w internecie filmik z kolejnej imprezy i stało się jasne, że jego przyszłość w Warszawie maluje się w ciemnych barwach.