System, zgodnie z którym po 30 kolejkach ekstraklasa jest dzielona na grupy spadkową i mistrzowską (z podziałem punktów na pół), a następnie rozgrywa się siedem kolejek w części finałowej, obowiązuje od sezonu 2013/14.

 

Podczas czwartkowej prezentacji w Warszawie szefowie Ekstraklasy SA zwrócili uwagę, że taki system (nazywany ESA 37) jest w tej chwili najlepszy, ponieważ zapewnia emocje do końca i oznacza m.in. korzyści finansowe dla klubów. Ma być stosowany co najmniej przed dwa kolejne sezony (do tego czasu obowiązują obecne umowy telewizyjne), ale możliwe, że również dłużej.

 

"Nie ma żadnych przeciwskazań, żeby rozegrać kolejne dwa sezony ESA 37. Wręcz jest dużo argumentów, aby ten system podtrzymać. Na dzisiaj nie widzę chętnego, który chciałby to zmienić, przynajmniej jeśli chodzi o konkretne argumenty" - przyznał prezes Ekstraklasy SA Dariusz Marzec.

 

"Bazujemy na merytoryce, argumentach. Jeśli ktoś nam pokaże, że pominęliśmy jakiś aspekt i analizę, to z chęcią się nad tym pochylimy. Dla nas niekoniecznie jest to system na sto kolejnych lat, ale najważniejsze, że spełnia nasze założenia" - dodał, zaznaczając, że na dzisiaj ten system jest potwierdzony bezterminowo.

Celem wprowadzenie reformy ekstraklasy, jak podkreślono podczas czwartkowego spotkania, było uatrakcyjnienie systemu rozgrywek poprzez realizację celów w sferze sportowej, marketingowej i wizerunkowej.

 

W pierwszym przypadku chodzi m.in. o wcześniejsze zaczynanie sezonu (aby grać w rytmie meczowym w europejskich pucharach), większą liczbę meczów w roku, ograniczenie do minimum tzw. bezpiecznego środka tabeli i większą liczbę spotkań o stawkę.

 

Cele marketingowe to m.in. zwiększenie przychodów z praw telewizyjnych i marketingowych oraz zwiększenie frekwencji i przychodów z dnia meczowego, a cele wizerunkowe - m.in. obecność w mediach dłużej niż przez 30 tygodni w roku.

 

"Zmniejszyliśmy bezpieczny środek tabeli - to jedno z ważniejszych osiągnięć tej reformy. Udało się doprowadzić do sytuacji, że każdy o coś walczy. Mamy świadomość, iż ten system jest postrzegany przez kluby jako stresujący, ale widzowie i kibice oczekują czegoś więcej. Tego, żeby walka trwała do końca. Naszym celem jest m.in. zapewnienie emocji możliwie jak najdłużej" - powiedział Dyrektor Logistyki Rozgrywek Ekstraklasy SA Marcin Stefański.

 

Jak podliczono, łącznie 17 lig w Europie gra innym systemem niż mecz i rewanż, a w sześciu z nich dzieli się punkty. Średnia meczów w ligach zrzeszonych w EPFL (Europejskie Zawodowe Ligi Piłkarskie) wynosi 37,1, czyli niemal dokładnie jak w Polsce.

 

"Jesteśmy w środku tej stawki. Piłkarz w Polsce gra ani więcej, ani mniej meczów niż w Europie" - zaznaczył Stefański.

 

Jak podkreślili szefowie spółki prowadzącej rozgrywki najwyższej klasy w Polsce, systematycznie rośnie liczba kibiców na trybunach. W sezonie 2015/16 łączna frekwencja w ekstraklasie wyniosła ok. 2,69 mln widzów i była wyższa o ponad 226 tys. niż rok wcześniej.

 

Dzięki wydłużeniu rozgrywek o siedem kolejek na stadionach w ciągu trzech poprzednich sezonów pojawiło się łącznie o ponad 1,5 mln więcej widzów. To z kolei oznaczało ok. 41,5 mln zł więcej wpływów z dnia meczowego (w ciągu trzech sezonów ESA 37).

 

Obecnie po 20 kolejkach średnia widzów na jeden mecz wynosi 9325 (w ubiegłym 9121).

 

"Pobiliśmy rekord" - przyznał Stefański, dodając, że chodzi o ostatnie dziesięć sezonów (czyli od czasu, gdy powstała zawodowa liga). Ze zrobionej symulacji wynika, iż taka średnia pozwoli na rekordową łączną frekwencję w sezonie - 2,76 mln widzów.

 

Zwiększają się przychody z praw medialnych i marketingowych. W sezonie 2012/13 wynosiły 87 mln zł, w 2013/14 - 100 mln zł, w 2014/15 - 110 mln zł, a w poprzednim - 150 mln zł.

 

Przy okazji spotkania szefowie Ekstraklasy SA zwrócili uwagę na sytuację, jaka będzie miała miejsce w latach 2018-21 w związku z ligowym rankingiem UEFA i ograniczeniem miejsc w Lidze Mistrzów m.in. dla Polski.

 

Najlepszy polski zespół będzie zaczynał rywalizację od 1. rundy eliminacji Ligi Mistrzów (obecnie od drugiej). Zdobywca Pucharu Polski zagra od 2. rundy eliminacji Ligi Europejskiej, a drugi i trzeci zespół ekstraklasy - od 1. rundy LE.

 

Dlatego, jak podkreślili przedstawiciele Ekstraklasy SA, ważne jest, aby awansować na co najmniej 17. miejsce w rankingu (obecnie 21.), co pozwoliłoby np. mistrzowi Polski grać od 2. rundy kwalifikacji Champions League, a wicemistrzowi - od drugiej rundy eliminacji LE.

 

Po zimowej przerwie ekstraklasa wznowi rozgrywki 10 lutego. Dotychczas odbyło się 20 kolejek, liderem jest Jagiellonia Białystok - 39 pkt.