„Gdzie są kangury?” – pyta z uśmiechem młody, opalony chłopak, który w Dusznikach-Zdroju jest nie lada sensacją. To Daniel Walker, chyba najbardziej egzotyczny biathlonista w całej stawce uczestników mistrzostw Europy. Egzotyczny, bo pochodzący z Australii. – Urodziłem się w Sydney. Do Dusznik przyleciałem jednak z austriackiego Obertilliach, gdzie przez ostatnie tygodnie przygotowywałem się do startu w Polsce. W moim rodzinnym mieście spędzam tylko trzy, cztery miesiące w roku. Pozostały czas przeznaczam na treningi – mówi w rozmowie z Polsatsport.pl reprezentant Australii.
 
Co ciekawe, nie jest on ani pierwszym, ani jedynym biathlonistą z Kraju Kangurów. Na Igrzyskach Olimpijskich w Turynie startował już Cameron Morton, który pasję do zimowego sportu zaszczepił m.in. swoim dzieciom: synowi Damon’owi oraz córce Darcie. Nie należy zapominać także o uczestniku IO w Vancouver, urodzonym na Syberii Aleksieju Almoukowie, którego ojciec, Nick, jest obecnie trenerem Walkera.
 
Najstarszy 22-latek
 
Nick Almoukow w Australii pracuje od 1999 roku. Wcześniej sam biegał na nartach. Przez chwilę trenował biegaczy narciarskich, następnie zajął się biathlonem. To właśnie on odkrył talent Daniela. – Chłopak interesował się tym sportem już wcześniej, ale na serio zaczął go traktować trzy, cztery lata temu. I dzięki temu dziś jesteśmy w Polsce. W Australii bardzo trudno znaleźć zawodników chętnych do spróbowania sił w biathlonie. Są co prawda tacy, którzy próbują, ale szybko rezygnują – mówi nam Almoukow, który dodaje ze śmiechem: „A wiecie, że Dan, który ma tylko 22 lata, jest w reprezentacji Australii… najstarszy?”.
 
Swoje zawodowe starty Australijczyk rozpoczął w 2011 roku, a więc zaledwie pięć lat temu. Daniel zdążył już wziąć udział w Pucharze IBU, a także w mistrzostwach świata w Kontiolahti. W sprincie zajął tam 127. miejsce – ostatnie w gronie sklasyfikowanych zawodników – a w biegu indywidualnym na 15 km był 121. – Pamiętam, że kiedy powiedziałem o biathlonie rodzicom, byli w szoku. Znajomi nawet nie wiedzieli co to za sport. Teraz jednak wszyscy traktują to jak coś normalnego – opowiada, a pytany o największy sukces stwierdza bez namysłu:  „Tak traktuję 30 miejsce, które w 2012 roku zająłem na mistrzostwach świata juniorów. Moje marzenia sięgają jednak Igrzysk Olimpijskich!”.
 
Sprint po marzenia
 
W Australii sporty zimowe można uprawiać przede wszystkim w stanach Wiktoria i Nowa Południowa Walia. Jedynym stricte biathlonowym obiektem jest Whiskey Flat Range. – Ale w ogóle nie można go porównać do tego, co zobaczyłem w Dusznikach. Zakochałem się w tej arenie. Wszystko jest znakomite. U nas mamy tylko 50-metrowy tor i kilka stanowisk strzeleckich. Trudno to nawet nazwać stadionem… – mówi z żalem 22-latek.
 
– Whiskey Flat jest bardzo daleko, poza tym śnieg jest tam tylko przez dwa miesiące – dodaje trener Nick Almoukow. – Trenujemy głównie na Syberii. Szkoda, że w Australii nie ma takich obiektów, jak w Dusznikach. I na pewno nie będzie jeszcze przez wiele, wiele lat. Taki obiekt to marzenie – wzdycha szkoleniowiec.
 
W Dusznikach-Zdroju Walker zajął 108 miejsce, tracąc do zwycięzcy, Aleksandra Loginowa, ponad 18 minut. Wyprzedził za to m.in. Polaka Tomasza Jurczaka. – Poszło mi całkiem nieźle, chociaż gdyby nie dwa zepsute strzały, może wskoczyłbym do pierwszej osiemdziesiątki. To byłoby coś! W tej chwili taki właśnie cel stawiam sobie przed biegiem sprinterskim, który odbędzie się w sobotę – wyjaśnia nam sympatyczny gość z antypodów.
 
Don’t worry, be happy
 
Na koniec pytam Daniela dlaczego nie postawił na tak szalenie popularny w Australii futbol australijski, krykiet bądź… surfowanie. – Faktycznie, biathlon nie jest u nas najpopularniejszą dyscypliną. Udzieliłem tam co prawda kilku wywiadów, ale niewielu Australijczyków wie, że ich rodak trenuje tak wyjątkowy sport. Tak naprawdę to trafiłem do niego przez przypadek, bo wcześniej uprawiałem… wioślarstwo. Ale nie żałuję. Dzięki biathlonowi zwiedziłem pół świata i przeżyłem piękną przygodę – zapewnia Walker. I trudno mu nie wierzyć. Bo trafnie określa go tylko jedno słowo: „szczęśliwy”.