Marcin Muras: Wspaniały występ, choć mógł być lepszy gdyby nie jedno pudło w stójce.

Magdalena Gwizdoń: Na pewno zabrakło mi minimalnie lepszej precyzji. Pierwsze trzy strzały były celne, a czwarty oddałam trochę za wcześnie. Często popełniam ten błąd, że każdy kolejny strzał oddaję coraz szybciej. Ostatni wyczekałam i ten był już perfekcyjny. Trochę zabrakło, ale jutro też jest dzień i będzie można powalczyć.

Po stronie pozytywów należy wymienić fakt, że biegłaś bardzo równo. Wiele zawodniczek osłabło w końcówce, a Ty przyspieszyłaś, co było doprawdy imponujące. Czujesz się mocna pod względem fizycznym?

Pierwszy bieg, na dystansie piętnastu kilometrów, nie należał do moich ulubionych i na pewno nie zaprezentowałam się w nim najlepiej. Sprinty są całkiem inne i czuję się w nich dużo lepiej. W tym sezonie wykonałam o wiele większą pracę niż w ubiegłym roku, ponieważ rozpoczęłam przygotowania na Zimowe Igrzyska Olimpijskie.

W sobotę bieg pościgowy, w którym kluczowe są dwa pierwsze strzelania. Jeżeli wypadną dobrze i pozostanie się w czołówce, to w ostatnich dwóch można walczyć o medale.

Na pewno trzeba zachować spokój i koncentrację. W Dusznikach-Zdroju kibice dostarczają nam potrzebnego wsparcia, co również nie jest bez znaczenia.