Jednym z tematów magazynu "Polska 2017" była słabsza dyspozycja siatkarzy Asseco Resovii w ostatnich spotkaniach. Krzysztof Ignaczak - były libero ekipy z Podkarpacia, jest przekonany, że ten kryzys wkrótce się zakończy. 

 

– W sercu pozostaje świadomość, że jeszcze pół roku temu byłem częścią tego zespołu. Mam ogromny sentyment, spędziłem tam dziewięć lat, trochę mniej, niż trener Jan Such, który spędził trzydzieści, ale jest to 1/4 mojego życia. Resovia jest naszym flagowym produktem, to drużyna na którą liczymy w rozgrywkach europejskich, która grała w dwóch ostatnich turniejach Final Four Ligi Mistrzów. Trzeba sobie zadać pytanie: co się tak naprawdę dzieje z Resovią i czy to jest coś nowego? W moim odczuciu nie. W czasie, gdy ja grałem w tej drużynie, kryzysy również były i one przechodziły. Mam nadzieję, że ten kryzys już niedługo zostanie zażegnany - stwierdził Ignaczak.

 

Czy przyczyną kryzysu jest zbyt duża rotacja zawodników? Były trener Resovii Jan Such uważa, że polityka transferowa klubu mogłaby być trochę bardziej przemyślana.

 

– Gdy byłem trenerem, wymienialiśmy po dwóch, trzech zawodników po sezonie i tak się budowało zespół. Wymiana dziewięciu zawodników to jest dużo. To jest kwestia nie tylko ilości, ale również jakości tych zawodników. Rozumiem, gdyby były w tym gronie dwie - trzy gwiazdy, które by zrobiły różnicę - tak jak np. Wilfredo León w Zenicie Kazań, jak Osmany Juantorena w Cucine Lube Civitanova, o czym niedawno przekonaliśmy się na Podpromiu - stwierdził Such.

 

– Kupiliśmy dziewięciu równorzędnych, wysokiej klasy zawodników i tu widzę problemy Andrzeja Kowala. Ma czternastu siatkarzy, każdy chce grać, a na boisku może przebywać tylko sześciu. Nikt, nawet Fabian Drzyzga, nie ma pełnego zaufania. Z kolei Andrzej, w chwilach niepowodzenia, zbyt dużo rotuje i przez to wkrada się niepewność. Zawodnicy wiedzą, że kto będzie mało grał, ten po sezonie straci kasę i spadnie z rynku. Dziwię się, że po sezonach, w których zdobywaliśmy tytuły, nie zatrzymywaliśmy gwiazd takich jak Georg Grozer, czy Zbigniew Bartman, tylko kupowaliśmy następnych - nowych. Czasami lepiej jest kupić gwiazdę, która zrobi różnicę, a przy mniejszej ilości siatkarzy Andrzej Kowal miałby więcej spokoju – dodał były szkoleniowiec Pasów.

 

Dyskusja w załączonym materiale wideo.