Manzoni od ponad piętnastu lat swoim camperem przemierza cały świat, uwieczniając na zdjęciach najlepszych biathlonistów globu. Skąd wziął się pomysł, aby z auta urządzić także dom? Christian odpowiada nam ze szczerością: „z oszczędności, wygody i lenistwa”.

 

ME w biathlonie: Polak reprezentujący Litwę… tańczy na śniegu! (WIDEO)


– Kiedyś zastanowiłem się nad moimi podróżami i pojawiły się trzy wątpliwości. Po pierwsze: dlaczego w trakcie zawodów mam płacić za hotele trzy czy cztery razy więcej, niż kosztują one normalnie? Po drugie: czy naprawdę muszę dziesiątki razy pakować i rozpakowywać walizkę? I po trzecie: skoro i tak muszę dojechać z punktu A do punktu B, to czy nie lepiej zlikwidować dwa wcześniejsze problemy? Po analizie plusów i minusów postanowiłem kupić campera – mówi w rozmowie z Polsatsport.pl Szwajcarski fotograf.

Pół roku w pracy

W jego aucie-domu nie brakuje niczego. Ma więc telewizję satelitarną, świetnie wyposażoną kuchnię, łazienkę z prysznicem, ogrzewanie podłogowe, a nawet urządzenie do odprowadzania wilgoci. – Najważniejsze jest chyba łóżko. Nie muszę przyzwyczajać się do tych hotelowych, gdyż zawsze śpię w swoim. Poza tym nie ukrywam, że znacznie wygodniej jest się zapakować raz - na początku listopada - i wypakować również raz - pod koniec marca - niż robić to codziennie – śmieje się fotograf, który w podróży spędza co roku aż sześć miesięcy. „A przez pozostałe odpoczywam, choć aktywnie” – dodaje.

 

Jak wygląda strzelanie w biathlonie? Prezentuje Weronika Nowakowska! (WIDEO)


Zdradza nam również, że za swoje auto zapłacił 50 tys. franków szwajcarskich: „To była okazja! Normalnie samochód tej klasy kosztuje 80-90 tys. franków, a mi udało się nabyć go w promocyjnej cenie. To mój drugi camper. Pierwszy służył mi aż 13 lat! Ale go sprzedałem”.

Witaj Polsko!

Fotoreporter, który zwiedził niemal cały świat, w tym roku po raz pierwszy pojawił się w Polsce. – To dla mnie niepojęte, ale faktycznie, nigdy nie byłem w waszym kraju. I muszę powiedzieć, że jestem bardzo zaskoczony wszystkim, co tu zastałem. Najwięcej czasu spędzam w Dusznikach-Zdroju, które są dla mnie wzorową, małą miejscowością. Jest tu piękna natura, klimat. I oczywiście wspaniali, pomocni ludzie – opisuje z zachwytem.

Z Polakami Manzoni ma jednak kontakt od lat. Pierwszym biathlonistą z naszego kraju, którego poznał, był Tomasz Sikora, polski wicemistrz olimpijski i mistrz świata. – Przez lata Tomek był najlepszym Polakiem, ale i jednym z czołowych zawodników na świecie. Przez długi czas był w TOP5. Później wasz biathlon przeżywał kryzys, aż w końcu pojawiły się panie. Bardzo dobrze znam się z Weroniką Nowakowską, którą uwielbiam. Kojarzę także inne Polki: Magdę Gwizdoń czy Krysię Guzik, która kiedyś nazywała się Pałka – opowiada.

Nie może się nachwalić także organizacji mistrzostw Europy, które od kilku dni trwają w Dusznikach. Jego komplementy mają wyjątkową wartość, bo przecież prawi je facet, który od 15 lat bywa na zawodach Pucharu Świata, mistrzostwach świata czy Igrzyskach Olimpijskich. – Na imprezę, jaką zorganizowaliście, nie mogę powiedzieć nawet jednego złego słowa. Mogę za to zapewnić, że jeszcze do Polski wrócę. Moim domem, oczywiście! – zapewnia z uśmiechem sympatyczny Szwajcar.

Wizytę w domu na kółkach szwajcarskiego fotografa zobacz w materiale wideo.