Unicorns of Love i G2 Esports zdominowali swoje grupy!

E-sport
Unicorns of Love i G2 Esports zdominowali swoje grupy!
fot. Flickr/Riotgames

Druga kolejka zmagań najwyższego szczebla w Europie już za nami, a na zakończenie Riot Games postanowiło nam sprezentować spotkania będące wisienkami na torcie: Unicorns of Love kontra H2K oraz Misfits przeciwko G2 Esports. Każdy z tych zespołów miał na swoim koncie dwa zwycięstwa i to od tych meczów zależało pierwsze miejsce w obu grupach.

Na początku pierwszego starcia wydawać by się mogło, że H2K kompletnie zdeklasowało fazę wyboru bohaterów, wykorzystując fakt, że nie grywają oni Miss Fortune na supporcie, a Hylissang zmuszony został do wzięcia Thresha. Pomimo początkowej słuszności tego stwierdzenia, szybko okazało się, że UoL ma wszystko pod kontrolą. Gracze doskonale znali założenia swojej kompozycji i bardzo dobrze wykorzystali je na swoją korzyść, dyktując zasady gry rywalom, którzy nie mieli przez to szans na wygraną.


Następna potyczka przez długi czas wyglądała bliźniaczo podobnie do poprzedniej. Ekipa Pr0lly'ego wybrała sobie jeszcze lepszą kompozycję, posiadała lepszą kontrolę obiektów i wizji, a mimo tego i tak koniec końców walka w środkowej fazie rozgrywki się wyrównała. Tym razem jednak "Jednorożce" były wyraźnie bardziej zestresowane, co przyczyniło się do kilku stosunkowo głupich pomyłek, co w konsekwencji spowodowało wybuch ich nexusa po prawie perfekcyjnej walce drużynowej ze strony H2K w 32. minucie.


Decydująca bitwa była zdecydowanie najbardziej emocjonującą częścią meczu. Przez cały czas drużyny szły łeb w łeb, choć dało się odnieść wrażenie, że to H2K wysuwa się na minimalne prowadzenie. Punktem zwrotnym były okolice 32. minuty, kiedy to Unicorns of Love przejęło pałeczkę i nie dawało już dojść do słowa oponentom. Cele mapy były zdobywane raz za razem, a każdy kolejny teamfight tylko przybliżał je do tryumfu.


Wszystkie gry w drugiej serii tego dnia były do siebie dość podobne i w każdej z nich o wygranej decydowało przede wszystkim powolne i metodyczne zdobywanie wrogich wież i pozostałych celów mapy. W pierwszej górą było Misfits, głównie dzięki świetnej dyspozycji PowerOfEvila na LeBlanc, w kolejnej zaś G2 Esports, mimo oporu ze strony rywali i zaskakującego Kog'Mawa na środkowej alei po stronie adwersarzy, zdołało wyrównać wynik spotkania. Ostatnie starcie również przebiegało spokojnie i było bardzo wyrównane, lecz decydującym momentem okazała się szamotanina w 26. minucie, w wyniku której G2 zostało szczęśliwym posiadaczem wzmocnienia Nashora. Po tej sytuacji MSF musiało się mocno załamać, ponieważ nie było już w stanie stawić czoła przeciwnikom, którzy ten fakt wykorzystali i umocnili tylko swoją pozycję na czele klasyfikacji w grupie A.

Kamil Adamczyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze