Mało brakowało, a Polak występowałby na Wyspach Brytyjskich już pół roku. Był już przecież więcej niż jedną nogą w Burnley, lecz w ostatniej chwili Stade Rennais zażądało więcej pieniędzy. To skutecznie odstraszyło Anglików, a że czasu na dalsze negocjacje nie było, to temat przenosin upadł. Na szczęście Polak ciągle wierzył w swoje marzenie, które ostatecznie spełniło się 31 stycznia 2017 roku. Po raz kolejny było jednak blisko niepowodzenia...

W ostatni dzień zimowego okienka transferowego Hull City złożyło za Polaka ofertę rzędu 9 milionów euro. Grosicki udał się więc po raz kolejny na Wyspy Brytyjskie, by dopiąć wszystkie szczegóły. Negocjacje się przeciągały i do ostatnich minut nie było pewności, że tym razem skończy się szczęśliwie. Około 23.30 skrzydłowy rozpoczął testy medyczne, a chwilę później Anglicy poinformowali, że był widziany w koszulce "Tygrysów". W pewnym momencie wydawało się, że Polak przeżyje deja vu z ostatniego okienka transferowego, lecz oba kluby otrzymały dodatkowy czas na sfinalizowanie umowy.

 

Dopiero o 01:34 Hull City oficjalnie poinformowało, że Grosicki zasilił zespół ze wschodniej Anglii.