W czwartej partii, przy stanie 2:1 w setach i 17:13 na korzyść Skry, widzowie w bełchatowskiej Hali Energa mogli zobaczyć prawdziwe bomby posyłane z obu stron siatki. Bohaterami akcji byli m. in. libero obu zespołów: Robert Milczarek i Jani Kovacić.

 

Łącznie oba zespoły rozegrały kilka ataków. Ostatecznie, akcję Skry po ataku Mariusza Wlazłego obronił na końcowej linii boiska Ziga Stern, a kontratak z lewego skrzydła zakończył Jan Pokerśnik.

 

„Myślę, że gdyby Skra wygrała w tej akcji, i tak Słoweńcy by protestowali, za obronę Uriarte, gdzie twierdzili, że piłka była już w boisku” – ocenił po akcji komentujący to spotkanie w Polsacie Sport, Wojciech Drzyzga.

 

Całe spotkanie zakończyło się zwycięstwem Skry Bełchatów 3:1 (25:17, 25:23, 20:25, 25:17).