- Zdobyłam, a później obroniłam europejskie trofeum, a teraz zamierzam pójść schodek wyżej. Gdyby nie kontuzja z tamtego roku, zapewne pojedynek o mistrzostwo świata byłby już za mną... Ale przesunięcie w czasie najważniejszego wyzwania w karierze ma też dobre strony, bowiem mogłam popracować nad wyeliminowaniem błędów - stwierdziła Brodnicka (Tymex Boxing Promotion).

 

Zawodniczka i jej menedżer Mariusz Grabowski zapowiadają, że celem jest pas WBO, ale nie w kategorii lekkiej, tylko super piórkowej.

 

- Dwa kilogramy mniej na wadze to żaden problem, po prostu w okresie przygotowawczym zrezygnuję z ulubionych ciastek tiramisu. A na poważnie, szukaliśmy rywalki z niższej kategorii, zresztą mój niemiecki trener Dominik Junge już po rozpoczęciu współpracy zasugerował zmianę na super piórkową. Kilka razy w roku trenuję w Niemczech, więc wybór pięściarki z tego kraju Ramony Kuehne, jako potencjalnej przeciwniczki, był najlepszą opcją - dodała pięściarka z podwarszawskiego Zakroczymia.

 

37-letnia Kuehne wywalczyła pas światowy WBO w 2010 roku, ale już dawno go nie broniła. W rekordzie w profesjonalnym boksie ma 25 zwycięstw i jedną porażkę. Bilans 32-letniej Brodnickiej wynosi 12-0.

 

- Prawdopodobnie czeka nas najpierw walka o pas WBO interim, czyli tymczasowy. Federacja World Boxing Organization nie zamierza pozbawiać Niemki tego tytułu, dlatego Ewa musi mieć w kieszeni "przepustkę" do potyczki z Kuehne - powiedział Grabowski, który w maju chce zorganizować galę z Brodnicką w walce wieczoru.

 

- Jeśli chodzi o Kuehne, wiem, że ma kontuzję, kolejną już w ostatnich latach. Pod względem sportowym to solidna pięściarka, nastawiająca się na techniczny boks, a wyróżniająca dobrym okiem i pracą nóg. Na pewno to zawodniczka do "ogrania" na dystansie 12 rund. Ja chcę pozostać niepokonana - oceniła Brodnicka.