Wstęp do pierwszego meczu nie należał do zbyt udanych po stronie H2K. Wprawdzie początek zapowiadał się naprawdę dobrze i we wczesnych bijatykach górą była ekipa Jankosa, lecz wciąż kompozycja Vitality była zbudowana lepiej i to oni zwyciężali na każdej z linii. Z tego powodu, a także z niedopatrzeń H2K udało im się zniszczyć sporą część wież, zyskując tym samym znaczną przewagę w złocie. Kiedy do tego doszedł szereg błędów rywali, VIT mogło jedynie to wykorzystać i zdobyć przewagę w spotkaniu.
 
Drużynie Pr0lly'ego najwidoczniej potrzebny był taki zimny prysznic, ponieważ w drugiej grze dało się wyraźnie zauważyć, kto ma wszystko pod kontrolą. Od początku do końca H2K współpracowało ze sobą lepiej od oponentów, a Jankos zawsze pojawiał się tam, gdzie był potrzebny, prowadząc swoich sojuszników do zwycięstwa. Nukeduckowi i spółce nie pomógł nawet quadrakill ze strony Cabocharda po sporym błędzie przeciwników, przez co próba zagrania Zedem na środkowej alei skończyła się podobnie, jak wcześniej dla Fnatic.
 
Na koniec oba zespoły zaserwowały nam niezwykle wyrównane starcie, lecz niestety opierało się ono w dużym stopniu na festiwalu błędów. Zaczęły się one już w fazie wyboru bohaterów, kiedy to VIT dzięki nieostrożności rywali zdołali przygarnąć na swoją górną aleję Camille, która na przestrzeni całej potyczki nieprzerwanie zajmowała się nękaniem bocznych wież wroga. Obie grupy szły ze sobą łeb w łeb przez bardzo długi czas, ale ostatecznie na prowadzenie wysunęło się H2K, które już do końca było o jeden krok przed adwersarzami. Mimo tego problemów wciąż nie zabrakło, a Vitality zaciekle próbowało wykorzystać każdy z nich, jednak ostatecznie zawodnikom nie udało się nadrobić strat i musieli pogodzić się z kolejną porażką.
 
Druga seria rozpoczęła się zgoła inaczej od poprzedniej, bowiem G2 Esports pokazało nam podręcznikowy przykład radzenia sobie z kompozycją skoncentrowaną wokół Iverna, zdobywając perfekcyjne zwycięstwo nad Giants Gaming, których jedynym "osiągnięciem" w całej grze było zabicie łącznie ponad 1000 minionów. Kolejny pojedynek był już o wiele bardziej wyrównany i niewiele zabrakło, by GIA zakończyło go na swoją korzyść, jednak chłodny umysł i dużo lepsza kontrola obiektów na mapie sprawiły, że to G2 mogło dopisać sobie kolejne punkty w klasyfikacji generalnej.