Chelsea liderem jest od 20 listopada. W poprzedniej kolejce podopieczni trenera Antonio Conte zremisowali na wyjeździe z Liverpoolem 1:1 i to wystarczyło by do dziewięciu punktów zwiększyć przewagę nad kolejnymi zespołami, którymi obecnie są Tottenham Hotspur i Arsenal.

 

Siłą "The Blues" jest to, że praktycznie nie tracą punktów w starciach z ekipami teoretycznie znacznie słabszymi. Poza remisem 2:2 ze Swansea City na początku sezonu więcej im się to nie zdarzyło. Dzięki temu nie ma znaczenia, że w dwóch meczach z Liverpoolem wywalczyli tylko punkt, a porażek doznali także w starciach z Tottenhamem (0:2) i we wrześniu z Arsenalem 0:3.

 

Ich najgroźniejsi rywale mają bowiem poważne problemy z regularnością. We wtorek "Kanonierzy" u siebie przegrali z Watfordem 1:2, a Tottenham tylko bezbramkowo zremisował na wyjeździe z zamykającym tabelę Sunderlandem.

 

"Pokazaliśmy już wcześniej, że potrafimy pokonać Chelsea. Z pewnością będziemy bardziej czujni niż w spotkaniu Watfordem" - zapewnił trener Arsenalu Arsene Wenger.

 

Mecz z Arsenalem to jeden z ostatnich poważnych sprawdzianów dla mistrzowskich aspiracji Chelsea. Później ciężkie mecze będą czekały ją jeszcze w kwietniu, kiedy w odstępie dziesięciu dni zmierzy się z Manchesterem City i Manchesterem United.

 

Liverpool w tabeli jest czwarty i tak jak piąty Manchester City traci do lidera 10 punktów. Podopieczni trenera Juergena Kloppa w tym roku w Premier League jeszcze nie wygrali. W wyjazdowym starciu z przedostatnim Hull City są zdecydowanym faworytem, ale "Tygrysy" są zdeterminowane, bo walczą o utrzymanie.

 

Pomóc im w pozostaniu w najwyższej klasie rozgrywkowej ma Grosicki. Polski skrzydłowy z powodów proceduralnych nie mógł wystąpić w środowym meczu z Manchesterem United (0:0). Hull tuż przed zamknięciem okna transferowego wypożyczyli jeszcze z Villarreal Senegalczyka Alfreda N'Diaye.

 

"Obaj są zdrowi i gotowi na sobotę. Zdecyduję, czy włączyć ich do składu" - powiedział na piątkowej konferencji prasowej trener Marco Silva.

 

Trudne zadania czekają obu polskich bramkarzy. Swansea City Łukasza Fabiańskiego zagra na wyjeździe z Manchesterem City, a AFC Bournemouth Artura Boruca w Liverpoolu z Evertonem.

 

Fabiański stanie naprzeciw m.in. Gabriela Jesusa. 19-letni brazylijski napastnik wzmocnił "The Citizens" w styczniu i szybko wkomponował się w nowy zespół. W środę zadebiutował w podstawowym składzie i strzelił jedną z bramek, a asystował przy innej w wygranym 4:0 meczu z West Ham United.

 

24. serię spotkań w niedzielę zakończy spotkanie wciąż aktualnego mistrza Leicester City z Manchesterem United.