6 wspaniałych, czyli Team Kinguin i rywale – część I

Inne
6 wspaniałych, czyli Team Kinguin i rywale – część I

Wiosenny split w EU Challenger Series zapowiada się fenomenalnie. Od 5 lutego do rywalizacji na zapleczu LCS przystąpi sześć zespołów, wśród których ciężko znaleźć zdecydowanego faworyta, a jednocześnie z pewną trudnością przychodzi nam wskazanie zespołu ewidentnie najsłabszego. Do tego, o ile na najwyższym szczeblu rozgrywkowym na wiosnę możemy oglądać tylko jednego Polaka, o tyle klasę niżej zobaczymy aż ośmiu naszych rodaków! Powiedzcie, czy to nie ekscytujące?

FC Schalke 04

  

 

Najnowsza idea budowy zespołu zastosowana przez Schalke 04 wygląda znacznie lepiej niż poprzednie pomysły. Pamiętacie oficjalne try-outy do zespołu? Kilka dni wytężonych testów na każdej pozycji? Transmisje z treningów? Tak… Zaraz po wykrystalizowaniu podstawowej piątki drużyna pojechała do Polski zagrać w GeForce Cupie i po sprawnym 0-2 w pierwszym meczu przeciwko Team Kinguin (wtedy jeszcze jako Team 1) musiała pakować walizki i wracać do siebie. Po tamtym niefortunnym turnieju słuch o składzie zaginął, a koncepcja organizacji zmieniła się o 180 stopni. I chyba to i dobrze, bo piątka Steve-Rudy-Hattrix-NightSniper-Visdom nijak nie wytrzymuje porównania do obecnego zestawienia. No nie?


Niemniej zdania odnośnie nowej ekipy niemieckiego klubu sportowego są podzielone. Jedni wskazują na ogromny talent spoczywający w Marcinie „SELFIE” Wolskim i Eliasu „Upset” Lippie oraz bardzo wysokie umiejętności, którymi dysponuje Oskar „Vander” Bogdan. Inni natomiast przestrzegają przed przeciętnością i niemożnością przekroczenia pewnego poziomu przez Lennarta „SmittyJ” Warkusa i Jean-Victora „loulex” Burgevina oraz na problemy dyscyplinarne SELFIE’ego. A ja? Szczerze mówiąc sam nie zdawałem sobie sprawy jak wielkim entuzjastą tego zestawienia jestem, zanim nie zacząłem pisać tego tekstu. Niesamowicie utalentowani prowadzący? Są. Solidni do bólu wyrobnicy na pozycjach toplanera i dżunglera? Zapewnione. Doświadczony gracz, który niedawno stanowił ważny element formacji osiągającej sukcesy zarówno w regionie, jak i na arenie międzynarodowej? Jak najbardziej. Pozwólmy samym obronić się tym, których talent jest nie do podważenia – Upsetowi, SELFIE’emu i Vanderowi. Ten pierwszy ma za sobą średnio udany IEM Gyeonggi w barwach GIANTS i jeszcze nie pokazał na co go stać, ale dysponuje niesamowitym potencjałem, co zresztą potwierdza wielu ekspertów i obserwatorów sceny, a także koledzy z drużyn, w których występował Niemiec. Natomiast duet naszych rodaków to klasa sama w sobie i biorąc pod uwagę że porównujemy tych graczy do sceny challengerowej, chyba nie ma osoby, która mogłaby zanegować stwierdzenie, że mamy do czynienia ze ścisłą czołówką ligi. Tymczasem skupmy się na pozostałej dwójce. Hej, ci goście mają wcale niemałe doświadczenie! SmittyJ, który niegdyś uchodził za sporą nadzieję europejskiej górnej alei, ma na swoim koncie dwa splity występów w EU Challenger Seriers (Gamers2), dziwaczną przygodę z NA LCS (Team Dignitas) i całkiem przyzwoitą grę w EU LCS (GIANTS). Tymczasem loulex to przecież zawodnik, który był na Mistrzostwach Świata (2015) i przez trzy splity grał w EU LCS (H2k, Unicorns of Love). Co prawda Francuz był w tym czasie bardzo mocno krytykowany, nierzadko będąc przedstawianym jako najsłabszy element swoich ekip, ale hej, zarówno H2k, jak i UoL walczyły w tamtym czasie o najwyższe pozycje w regionie, a loulex był ich częścią. Jasne, francuski dżungler ma pewne wady, ale nie pozwólmy, żeby jego słabe strony całkowicie przesłoniły nam jego obraz, który wcale nie wygląda tak źle. Loulex to nie jest gwiazda zespołu, postać pierwszoplanowa, ale po cichu wykonuje swoją robotę i robi to całkiem nieźle. Tak, duet SmittyJ-loulex stanowi fantastyczne wsparcie dla SELFIE’ego i Upseta.
To może dla odmiany coś o zagrożeniach? Tym na pewno może być fakt, że SELFIE i SmittyJ to zawodnicy dosyć niepokorni, którym ciężko znaleźć dla siebie właściwe miejsce w e-sportowym świecie i patrząc na ich przeszłe losy – podobnie może być, choć wcale nie musi, w Schalke. Można też nieco obawiać się jak w nowej roli odnajdzie się Michael „Veteran” Archer – trener zespołu, który wcześniej pełnił obowiązki analityka w H2k. To wszystko jednak zbyt mało, by powściągnąć mój entuzjazm. FC Schalke 04 ma wszelkie predyspozycje do wygrania wiosennego splitu EU Challenger Series. Czy podąży za tym walka o wysokie miejsca w LCS? Niewykluczone, ale na to pytanie odpowiedzi poszukamy prawdopodobnie za pół roku…


(TOP) Lennart „SmittyJ” Warkus (GER)
(JNG) Jean-Victor „loulex” Burgevin (FRA)
(MID) Marcin „SELFIE” Wolski (POL)
(ADC) Elias „Upset” Lipp (GER)
(SUPP) Oskar „Vander” Bogdan (POL)

 

 

 

 

Fnatic Academy

 

 

Wy też macie wrażenie, że projekt akademii nie daje spokoju najbardziej utytułowanej organizacji na Starym Kontynencie? To już czwarte i, biorąc pod uwagę najnowsze regulacje dotyczące siostrzanych drużyn (od letniego splitu praktyka ta będzie zakazana), ostatnie podejście najbardziej Fnatic do posiadania drugiej ekipy. Może nie liczmy jednak pierwszej tego typu formacji utworzonej na przełomie 2012 i 2013 roku, wyłącznie po to, by umożliwić ogrywanie się zbyt młodemu na LCS Martinowi „Rekklesowi” Larssenowi. Kolejne epizody tego typu to dla Fnatic już lata 2015-2017 i… pasmo nieszczęść. Pamiętacie piątkę Kektz-XoYnUzi-avenuee-Scottlol-NoXiAK? Porażka w pierwszej rundzie kwalifikacji do Challenger Series. 0-2. Na greckie Different Dimensions. Katastrofa. A kolejny skład Werlyb-Impaler-SozPurefect-Exork-Klaj, wymęczone otwarte kwalifikacje i wynik 1-4 w zamkniętym etapie? Upokorzenie. I wiele wskazywało, że obecny skład może skończyć tak samo.


Fnatic Academy zaprezentowało się naprawdę słabo w pierwszej części eliminacji do wiosennego splitu, niezbyt pewnie prześlizgując się przez kolejne etapy zmagań i przegrywając spotkanie na EURONICS Gaming. Ostatecznie drużyna do kolejnej rundy rywalizacji o Challenger Series dostała się z trzeciej pozycji. Zespół solidnie przepracował jednak okres przygotowawczy przed zamkniętymi kwalifikacjami i tam zobaczyliśmy już zupełnie inną drużynę – pewną w swojej grze, nie popełniającą wielu błędów i doskonale orientującą się w poczynaniach na mapie, a duża w tym zasługa treningów z zespołami z najwyższego szczebla rozgrywkowego. Fnatic Academy w kontekście kompletu spotkań zaprezentowało się zdecydowanie najlepiej spośród wszystkich uczestników zamkniętych kwalifikacji i zasłużenie dostało się na zaplecze LCS. Dość powiedzieć, że fazę grupową zakończyło z wynikiem 4-1, notując swój jedyny gorszy mecz na największych rywali z NERV, ale następnie deklasując swojego przeciwnika w play-offach – 3-0 w pojedynku z Team Forge. Do trzech razy sztuka, Fnatic Academy.


Sam skład ekipy to bardzo interesująca mieszanka europejskiego doświadczenia z równie europejskim talentem. Na górnej alei znajdziemy naszego bardzo solidnego rodaka Mateusza „Kikis” Szkudlarka, natomiast rolę strzelca pełni wciąż dobry Rasmus „MrRallez” Skinneholm. A przecież także wspierający Johan „Klaj” Olsson ma na swoim koncie występy w EU LCS w barwach głównego składu Fnatic, choć nie ma chyba osoby, która nie widziałaby w Szwedzie słabego punktu zespołu. A co z tymi talentami? Już, już, będzie i o nich. Pierwszym jest Duńczyk Mads „Broxah” Brock-Pedersen – zawodnik, który miał grać w EU Challenger Series razem z w pełni wtedy duńskim Copenhagen Wolves, ale w ostatniej chwili zespół uznał, że jest za słaby i Broxah wylądował na ławce rezerwowych, z której nie podniósł się do końca splitu. W otwartych kwalifikacjach mogliśmy jak na dłoni ujrzeć powody tej decyzji, bo Broxah nieustannie gubił się w swoich poczynaniach i miał ogromne problemy z grą z przegrywającej pozycji . Jednak już w zamkniętej fazie zmagań dla odmiany poznaliśmy powody, dla których Duńczyk zwrócił uwagę profesjonalnych drużyn, bo w ciągu tych kilku tygodni zrobił bardzo duży postęp, poprawił większość mankamentów i z miejsca stał się bardzo mocnym punktem formacji, raz po raz prezentując nam też wyborne umiejętności mechaniczne. Tym niemniej to nie na niego zwróciłbym największą uwagę, kiedy w składzie Fnatic Academy mamy przecież midlanera Yasina „Nisqy” Dincera. Belg w ostatnim czasie zupełnie zdominował rywalizację na francuskiej scenie (nie uwzględniając porażek z challengerowym Millenium) w barwach inFamous eSport, Melty eSport i Team LDLC i ma na swoim koncie także epizod turecki (Team Orora) oraz kilka nieudanych prób awansu na zaplecze LCS. Rzućcie na niego okiem, ten 18-latek z pewnością ma papiery na granie na wysokim poziomie, a wiosennym split EU Challenger Series będzie jego próbą generalną.


(TOP) Mateusz „Kikis” Szkudlarek (POL)
(JNG) Mads „Broxah” Brock-Pedersen (DEN)
(MID) Yasin „Nisqy” Dincer (BEL)
(ADC) Rasmus „MrRallez” Skinneholm (DEN)
(SUPP) Johan „Klaj” Olsson (SWE)

 

 

 

 

Millenium  

 

 


Etatowym uczestnikom rywalizacji na zapleczu EU LCS chyba skończyła się cierpliwość do rodzimych, francuskich zawodników i postanowili całkowicie zmienić koncepcję, w myśl której budowany był skład formacji. A szkoda, bo poprzednia piątka, nieznacznie modyfikowana w przerwach między splitami, prezentowała się naprawdę nieźle i kilkukrotnie była blisko awansu na najwyższy szczebel rozgrywkowy. Ekipa wypromowała też takich graczy znad Sekwany jak toplaner Quentin „Kaze” Gourbeix czy obecnie występujący w LCS duet - dżungler Charly „Djoko” Guillard (Vitality) oraz strzelec Steven „Hans sama” Liv (Misfits). Jak już jednak wspomniałem, na wiosnę 2017 roku francuska organizacja postanowiła podążyć w inną stronę i zastosowała popularny ostatnio manewr - zaangażowała dwójkę koreańskich graczy - toplanera Mina „Mimic” Ju-seonga i dżunglera Moona „Steal” Geon-yeonga.


Ten duet de facto zamienił Challengers (drugi szczebel rozgrywek w Korei) na Challenger Series (drugi poziom rozgrywkowy w Europie). Steal co prawda ostatnio był związany kontraktem z KT Rolster, ale pełnił w tamtej drużynie rolę zmiennika i ani razu nie podniósł się z ławki, co jednak jest dość zrozumiałe zważywszy, że rywalizował z fantastycznym Go „Score” Dong-binem. Na transfer do LCK zasłużył jednak niezłą grą właśnie na zapleczu elitarnego cyklu, w barwach Pathos. O ile jednak Steal jest dla europejskich kibiców zawodnikiem zupełnie anonimowym, o tyle nick Mimica może brzmieć znajomo. Toplaner ma już za sobą przygodę w Europie, bo w ubiegłym splicie występował w Team Forge, które ostatecznie zajęło słabe, piąte miejsce. Po zakończeniu rywalizacji w EU CS Mimic wrócił do ojczyzny, gdzie pomógł SBENU Korea w dostaniu się do baraży o powrót do LCK. Ta misja niestety się nie powiodła, a w obliczu klęski gracz górnej alei zdecydował jeszcze raz spróbować swoich sił na Starym Kontynencie. Warto zauważyć, że w Challengers Mimic prezentował się naprawdę dobrze i przypuszczam, że bogatszy o pierwsze europejskie doświadczenia z letniego splitu, na wiosnę może być całkiem mocnym punktem Millenium.


Oprócz koreańskiego duetu w barwach francuskiej organizacji zobaczymy trzech europejskich graczy. Jako jedyny w zespole pozostał niezły, choć nie zachwycający grecki midlaner Prodromos „Pretty” Kevezitidis. Millenium zrezygnowało z usług Erika „Tabzz” van Helverta, który był najsłabszym punktem drużyny w ubiegłej edycji zmagań, a jego miejsce zajął Kristoffer „P1noy” Lund Pedersen. Pomiędzy tą dwójką dostrzegam pewną analogię. Obydwaj bowiem świetnie radzili sobie na początku swojej przygody z EU LCS, ale później ich dyspozycja nieustannie pikowała w dół. P1noy bardzo przeciętnie radził sobie w Challenger Series, zarówno tym rodzimym (Copenhagen Wolves), jak i za Oceanem (Winterfox), choć jednocześnie daleko było mu do występów, które moglibyśmy określić jako mizerne. Na obecną chwilę Duńczyk wydaje się lepszym graczem niż jego holenderski vis-a-vis, choć z pewnością nie jest to ten sam gracz, którego pamiętamy z dobrych występów w Gambicie. Partnerem P1noya na dolnej linii będzie natomiast Tore „Norskeren” Hoel Eliertsen –zawodnik, o którym ciężko mi cokolwiek powiedzieć. A to dlatego, że norweski wspierający do tej pory rywalizował głównie w skandynawskich rozgrywkach, natomiast do mousesports i Dream Team dołączał w roli opcji awaryjnej, przychodzących do tych ekip w trakcie trwania splitu w obliczu kłopotów z podstawowymi suportami, przez co ciężko o realną ocenę jego umiejętności.


Ogółem w mojej opinii Millenium jest mocnym kandydatem do top3 najbliższego splitu, ale wydaje się, że ekipie bliżej jest do najniższego stopnia podium niż do walki o najwyższe laury, a i niższa niż trzecia pozycja nie będzie spektakularnym zaskoczeniem. Nieco jednak odchodząc od samego tematu francuskiej organizacji, warto zauważyć, że w tym splicie w Challenger Series nastała ciekawa rywalizacja. W stawce mamy bowiem trzy ekipy z tradycjonalistycznym podejściem do składu – skupiające wyłącznie zawodników z rodzimego regionu, oraz tyle samo prekursorów kierunku koreańskiego, czyli drużyn, które skrupulatnie wykorzystują swoje prawo do posiadania w składzie dwójki graczy spoza Starego Kontynentu, te miejsca obsadzając duetem Koreańczyków. O ile do niedawna ten trend mogliśmy obserwować wyłącznie na najwyższym poziomie rozgrywkowym, o tyle na wiosnę ubiegłego roku po raz pierwszy zawodnicy z Azji zagościli także szczebel niżej (SK Gaming), pół roku później Koreańczycy byli już obecni w dwóch drużynach (Team Forge, Misfits), a teraz tendencja ta rozprzestrzeniła się na trzy zespoły… Czy za pół roku ujrzymy dalszą, niebezpieczną dla rodzimych talentów, eskalację tego zjawiska?


(TOP) Min „Mimic” Ju-seong (KOR)
(JNG) Moon „Steal” Geon-yeong (KOR)
(MID) Prodromos „Pretty” Kevezitidis (GRE)
(ADC) Kristoffer „P1noy” Pedersen (DEN)
(SUPP) Tore „Norskeren” Hoel Eliertsen (NOR)

Rafał Fiodorow

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze