Piłka nożna

Grosicki skomentował debiut w Premier League

Kamil Grosicki ledwie cztery dni temu po szalonej końcówce okienka transferowego podpisał kontrakt z Hull City, a już w sobotę znalazł się w pierwszym składzie na mecz z Liverpoolem. Jak na debiut - trzeba przyznać - starcie całkiem ciekawe, zwłaszcza że przed własną publicznością. Poza nim w wyjściowej jedenastce gospodarzy znalazły się inne zimowe nabytki - Alfred N'Diaye oraz Andrea Ranocchia.

Polski skrzydłowy nie miał wielu szans na pokazanie swoich umiejętności, bo od pierwszego gwizdka to goście prowadzili grę. Trudno powiedzieć, że dominowali, bo ich akcje były raczej przeprowadzane w zwolnionym tempie, ale konsekwentnie utrzymywali się przy piłce. Grosicki pierwszą niezłą akcję zademonstrował po trzydziestu minutach, lecz po wyprzedzeniu Jamesa Milnera nie potrafił celnie dośrodkować.

Do przerwy jednak Hull City prowadziło 1:0, a Grosicki miał udział przy bramce! Dośrodkował bowiem z rzutu rożnego, Harry Maguire wygrał pojedynek główkowy, a Simon Mignolet nie poradził sobie z napierającym na niego Abelem Hernandezem, co wykorzystał Alfred N'Diaye - inny z debiutantów - pakując piłkę do siatki. W drugiej połowie był też blisko asysty, lecz Hernandez nie zdołał wykorzystać jego podania.

Piłkarze Liverpoolu robili co tylko mogli, by wyrównać, lecz mimo wielu sytuacji bilardowych w polu karnym Eldina Jakupovica, nie potrafili zachować zimnej krwi, a i sam bramkarz był jakby natchniony od ostatniego starcia z Manchesterem United na Old Trafford. Wtedy nie wpuścił gola, a w sobotę swój wyczyn powtórzył.

Grosicki opuścił boisko na 10 minut przed końcem - zmienił go David Meyler. Chwilę później kapitalnym podaniem z własnej połowy popisał się Ranocchia (a więc kolejny debiutant), a bramkę zdobył Oumar Niasse. Hull City mimo zwycięstwa pozostało w strefie spadkowej.

To było dobre popołudnie dla fanów Premier League, gdyż bramki padały wszędzie i bardzo często. Dotkliwie przekonał się o tym choćby Artur Boruc, który po niespełna pół godzinie meczu z Evertonem aż trzy razy wyciągał piłkę z siatki. Później jego koledzy za sprawą Josha Kinga wrócili do gry, lecz nadzieję na dobry wynik wybił im z głowy Romelu Lukaku, który zdobył cztery bramki! Everton wygrał 6:3.

Wyniki:

Crystal Palace - Sunderland 0:3 (Kone 10, Ndong 43, Defoe 45+1, 45+3)
Everton - Bournemouth 6:3 (Lukaku 1, 29, 83, 85, McCarthy 29, Barkley 90+3 - King 60, 70, Arter 90)
Hull - Liverpool 2:0 (N'Diaye 44, Niasste 84)
Southampton - West Ham United 1:3 (Gabbiadini 12 - Carroll 14, Obiang 45, Davis 52 [sam.])
Watford - Burnley 2:1 (Deeney 10, Niang 45 - Barnes 78 [rz.k.])
West Bromwich Albion - Stoke City 1:0 (Morrison 6)