Po dwóch zimowych zgrupowaniach wiadomo, że największym zmartwieniem trenera Jacka Magiery jest gra napastników. Legia zdobywała w sparingu niewiele bramek, nie stwarzała zbyt wielu groźnych sytuacji. Tego można się było spodziewać, skoro w jednym czasie z drużyny odeszło dwóch świetnych napastników: Nemanja Nikolić i Aleksandar Prijović. Bez nich o gole nie jest tak łatwo, jak było, bo zwłaszcza Nikolicia piłka sama szukała w polu karnym.

 

Kiedy na boisku był Nikolić, to niemal w ciemno można było dośrodkowywać w pole karne i liczyć na to, że węgierski napastnik gdzieś w okolicy piłki się znajdzie. Oczywiście, gra Legii nie opierała się na takich zagraniach, ale z takim zawodnikiem na pewno grało się łatwiej. Prijović zawsze dodawał od siebie coś niestandardowego, a kiedy było trzeba, to zdobywał bramki ekwilibrystycznymi uderzeniami.

 

Teraz trener Jacek Magiera ma solidny ból głowy, bo żaden z zawodników, których ma do dyspozycji nie może, póki co, wypełnić luki po tej dwójce. Największe nadzieje wiązane są z Tomasem Necidem, bo to zawodnik o umiejętnościach i życiorysie potencjalnej gwiazdy ekstraklasy. Tylko, czy Czech zdąży dojść do odpowiedniej formy? Do Legii dołączył pod koniec stycznia, trenuje, ale ciągle jeszcze nie jest tak zgrany z kolegami, jak chcieliby trenerzy.

 

W jakiej jest formie? Na gierce treningowej w poniedziałek, przy Łazienkowskiej widać było, że szybko podejmuje decyzje o strzale, szybko się składa, jest silny, a przy tym dobrze panuje nad piłką. Może więc będzie już niedługo drugim Nikoliciem, zwłaszcza że styl gry ma podobny - najlepiej czuje się w polu karnym. Tylko, czy będzie w odpowiedniej formie na pierwszy mecz wiosny z Arką Gdynia i potem spotkania z Ajaksem Amsterdam?

 

Czy Chukwa będzie drugim żądłem? Wydaje się, że w Legii co raz mniej na to liczą. Były gracz Molde zaczynał jako najbardziej wysunięty napastnik (tak się sam przedstawia), ale może też grywać na skrzydle.

 

Z tego, co się zdążyłem zorientować, patrząc na Chukwu, to nie jest to zawodnik bardzo bramkostrzelny, ale mogę się mylić. Ma też jednak inne atuty. To prawda, że w sparingach nie strzelaliśmy zbyt wielu bramek, ale ciężko jest zastąpić kogoś takiego, jak Nikolić, kto dawał nam rocznie 40 bramek. Mam nadzieję, że strzelanie goli rozłoży się na większą liczbę zawodników - mówi drugi trener Legii Aleksandar Vuković.

 

Kto jeszcze może strzelać? Na pewno Vadis Odjidja-Ofoe. Widać było podczas gierki, że Belg jest w dobrej formie - mijał kolegów z drużyny, zdobył nawet bramkę. Grał w parze z Sebastianem Szymańskim. Z młodym Sebastianem Szymańskim długo po treningu rozmawiał Vuković. Czy Szymański może dostać szansę gry już w pierwszym meczu ekstraklasy? Na pewno może strzelać Miroslav Radović. Czy w dalszym ciągu trener Magiera myśli o nim jako o wysuniętym napastniku? Na takiej pozycji przecież Radović zagrał w meczu z Realem Madryt na Santiago Bernabeu.

 

Wygląda też na to, że życie zmusi trenera Magierę do ustawienia Artura Jędrzejczyka na środku obrony, chociaż jeszcze na konferencji prasowej po powrocie ze zgrupowania w Benidormie mówił o nim, jako o zawodniku na pozycję opuszczoną przez Bartosza Bereszyńskiego. Podczas gierki treningowej Jędrzejczyk stworzył parę z Michałem Pazdanem, tak grali także podczas sparingu z Nordsjaelland. Czy taka para wyjdzie na mecz z Arką Gdynia, skoro nie ma szans na powrót do gry Jakuba Rzeźniczaka?

 

Trener Vuković zapewnia, że na razie w Legii wszyscy żyją meczem z Arką Gdynia, bo dla mistrzów Polski najważniejsza jest obrona tytułu. Trzeba mu wierzyć, bo realnie tylko tą drogą można zapewnić sobie szansę gry w Lidze Mistrzów.