Pierwsze spotkanie odbędzie się w środę w Zielonej Górze, rewanż w Zagrzebiu 22 lutego. Do ćwierćfinału awansuje zespół lepszy w dwumeczu.

 

Obydwie drużyny grały w fazie grupowej Ligi Mistrzów FIBA, ale nie zakwalifikowały się do play off i trafiły do PE. Mistrz Polski zajął siódmą lokatę w grupie E, a Chorwaci uplasowali się na szóstej pozycji w grupie D.

 

"To fajny, dobry rywal pod względem sportowym i marketingowym. Byłem zdziwiony, że nie znalazł się w play-off. Koszykówka bałkańska to zawsze jest wyzwanie, także pod względem psychologicznym, bo tamtejsi kibice wywierają presję. Spodziewam się rywalizacji na poziomie co najmniej takim jak w Lidze Mistrzów, jeśli nie bardziej zaciętej" - powiedział Gronek.

 

Jego zdaniem gra rywali jest bardzo "poukładana" i konsekwentna.

 

"Siła Cibony to bardzo mocna gra pod koszem, kontrataki, ale i rzut za trzy punkty. To poukładany, zbilansowany zespół. Co ciekawe nie tylko podkoszowi, ale zawodnicy z pozycji trzy i cztery (skrzydłowi) potrafią dobrze grać tyłem do kosza. Rywal prezentuje trochę podobny styl do Partizana Belgrad czy AEK Ateny, ekip z którymi walczyliśmy w fazie grupowej Ligi Mistrzów" - wspomniał.

 

Stelmet do walki z chorwacką drużyną przystąpi po ligowej porażce w Toruniu z Polskim Cukrem 69:81, która przerwała zwycięską passę 10 wygranych w ekstraklasie. Szkoleniowiec zielonogórzan jest przekonany, że to niepowodzenie wyjdzie na dobre jego podopiecznym.

 

"Oczywiście nikt nie lubi przegrywać, ale to co się stało w Toruniu będzie dla nas bardziej pozytywne niż negatywne. Pozwoli wszystkim jeszcze bardziej twardo stąpać po ziemi i zmobilizować się na Cibonę na sto dziesięć procent. Jestem przekonany, że motywacja koszykarzy będzie jeszcze mocniejsza. O godzinie 15 w niedzielę, omówieniem tego, co było złe w spotkaniu z Polskim Cukrem zamknęliśmy tamten rozdział i rozpoczęliśmy akcję: Cibona. To jest cel wokół którego się skupiamy w najbliższych kilkudziesięciu godzinach" - zaznaczył.

 

Jedyne co martwi szkoleniowca przed spotkaniem w 1/8 finału PE to forma dwóch zawodników, którzy ostatnio nie trenowali z powodu chorób i zabrakło ich w spotkaniu ligowym. Chodzi o Amerykanina Armaniego Moore'a i Czarnogórzanina Vladimira Dragicevica. Ten ostatni, mający kłopoty z nerkami, był nawet w szpitalu. Nie wiadomo, kiedy będzie mógł wrócić na parkiety.

 

"Armani już trenuje i zapewne nic nie będzie stało na przeszkodzie, by zagrał przeciw Cibonie. Czekamy na ostateczną diagnozę stanu zdrowia Vladimira. Wiadomo, że jest nam bardzo potrzebny, szczególnie gdy rywal ma tak dobrych zawodników pod koszem, ale zdrowie jest ważniejsze" - podsumował Gronek.

 

W 1/8 finału bierze udział osiem zespołów Ligi Mistrzów FIBA, oraz osiem uczestniczących w drugiej rundzie PE.

 

Pierwotnie drużyny LM FIBA miały zostać dolosowane do ośmiu czołowych ekip PE, ale ostatecznie nie doszło do rozstawienia ekip.