Po 20 kolejkach Lechia plasuje się na drugiej pozycji w tabeli ekstraklasy. Takim samym dorobkiem 39 punktów legitymuje się prowadząca Jagiellonia Białystok, którą w pierwszym meczu biało-zieloni pokonali na wyjeździe 1:0. Runda wiosenna rozpocznie się z wysokiego C, bowiem te drużyny w niedzielę zmierzą się w Gdańsku.

 

"Zapracowaliśmy na to, aby szanowano nas w lidze. Jesteśmy jednym z faworytów rozgrywek, ale w tym gronie można także wymienić Lecha, Legię, Jagiellonię i Zagłębie. Nieobliczalny jest także Bruk-Bet Termalica. O celach powiedzieliśmy sobie w drużynie przed sezonem, wiemy o co walczymy, a teraz chcemy wykonać swoją robotę na boisku. Nie myślimy jednak o tym, co będzie po Jagiellonii, tylko koncentrujemy się na najbliższym spotkaniu i to jest moim zdaniem dobre podejście. Swoje plany chcemy realizować krok po kroku, wygrywając każdy kolejny mecz" - zadeklarował pomocnik Sebastian Mila.

 

W Białymstoku bramkę dla Lechii zdobył Serb Aleksandar Kovacevic, który wiosnę spędzi jednak w Śląsku Wrocław, gdzie został wypożyczony do końca sezonu. Z kolei Bułgar Milen Gamakow - inny defensywny pomocnik - ma przejść do Ruchu Chorzów. Nie wiadomo natomiast, kiedy do gry będą gotowi rodak Gamakowa - Simeon Sławczew i Bartłomiej Pawłowski, którzy są kontuzjowani.

 

Pierwszym zawodnikiem, który trafił do Lechii w przerwie zimowej był boczny pomocnik Michał Mak. Trener Piotr Nowak zdecydował o skróceniu jego wypożyczenia do drużyny 2. Bundesligi Arminii Bielefeld. Z kolei pod koniec stycznia wypożyczono do 30 czerwca z Queens Park Rangers Ariela Borysiuka, który wcześniej trafił do Gdańska latem 2014 roku i przez półtora roku zaliczył 54 ligowe spotkania, w których strzelił dwa gole. Ten 25-letni pomocnik ma być rozwiązaniem awaryjnym w przypadku dłuższej absencji Sławczewa.

 

Także do końca sezonu z trzeciej drużyny czeskiej ekstraklasy Slavii Praga wypożyczono reprezentanta Curacao Gino van Kessela. W poprzednich rozgrywkach ten 24-letni napastnik został w barwach AS Trenczyn mistrzem Słowacji oraz królem strzelców ligowych rozgrywek z dorobkiem 17 bramek w 33 spotkaniach. Najbardziej spektakularnym transferem było jednak pozyskanie Dusana Kuciaka - w polskiej ekstraklasie nie było w ostatnich latach tak utytułowanego bramkarza.

 

31-letni golkiper w latach 2011-15 występował w Legii Warszawa (rozegrał 131 ligowych meczów), z którą wywalczył trzy tytuły mistrza kraju oraz cztery razy sięgnął po Puchar Polski. W styczniu ubiegłego roku przeszedł do Hull City, jednak w Anglii zaliczył tylko jeden występ w Pucharze Ligi. Lechia pozyskała Słowaka na zasadzie transferu definitywnego, ale bez płacenia kwoty odstępnego.

 

Kuciak, który podpisał umowę do końca sezonu, będzie na wiosnę rywalizował o miejsce w bramce z Vanją Milinkovicem-Savicem. 20-letni młodzieżowy reprezentant Serbii przejdzie 1 lipca do włoskiego Torino.

 

"Propozycja ze strony Lechii bardzo mnie uradowała. Ta drużyna walczy bowiem o mistrzostwo Polski, a ja przyszedłem pomóc jej, a właściwie to już nam, ten cel osiągnąć. Walka o trofea jest w piłkarskim życiu bardzo ważna i to był też jeden z powodów, dla których zdecydowałem na transfer" - wyjaśnił Słowak, który w Lechii będzie występował z "jedynką" na plecach.

 

"Bardziej podoba mi się liczba "12", ale w Gdańsku ten numer należy do kibiców. Cieszę się, że dostałem jedynkę, co będę chciał potwierdzić na boisku" – dodał.

 

W ramach przygotowań do rundy wiosennej gdańszczanie wyjechali do Turcji, rozegrali również pięć meczów kontrolnych. I wszystkie sparingi zakończyły się ich zwycięstwem. Podczas zgrupowania w Belek pokonali Viktorię 1889 Berlin 4:2, Tereka Grozny 4:3 i rumuński CS Pandurii 1:0, natomiast w Gdańsku lidera pierwszej ligi Chojniczankę Chojnice 3:2 oraz 11. zespół zaplecza ekstraklasy Drutex Bytovię Bytów 2:0.

 

"Warunki do treningu mieliśmy w Turcji wyśmienite. Nawet żartowaliśmy, że niepotrzebnie trenujemy na tak dobrych murawach, bo po powrocie do Polski przyjdzie nam grać na zdecydowanie gorszych boiskach. Cieszą także zwycięstwa, bo każda wygrana, nawet w towarzyskiej potyczce, daje pozytywnego "kopa" i pokazuje, że nasza praca zmierza w dobrym kierunku" – przyznał trener Nowak.

 

52-letni szkoleniowiec podkreślił, że nowi zawodnicy zwiększą konkurencję w zespole, ale nie ukrywa, że w jego grze jest jeszcze trochę mankamentów.

 

"Tak było chociażby w konfrontacji z Chojniczanką, w której prowadziliśmy 3:0 i mieliśmy mecz pod kontrolą. Nagle straciliśmy koncentrację, przestaliśmy grać "swoje", pozwoliliśmy rywalom strzelić dwa gole przez co w końcówce niepotrzebnie zrobiło się nerwowo. Lepiej wyglądał w naszym wykonaniu sparing z Drutex Bytovią. Owszem, przydarzyły nam się momenty chaosu i nonszalancji, ale mamy trochę czasu, aby wyeliminować te niedociągnięcia. Do spotkania z Jagiellonią będziemy gotowi" – zapewnił Nowak.