O tym jak ważna jest dobra nawierzchnia nie trzeba nikogo przekonywać. Opowieści o jednym z najsłynniejszych meczów w historii reprezentacji Polski, z drużyną RFN podczas mistrzostw świata w 1974 roku, zawsze zaczynają się od "gdyby nie kałuż3e na stadionie we Frankfurcie...", "gdyby nie spadł wtedy deszcz", "gdyby było sucho". Warianty opowieści można mnożyć, ale sprowadzają się do jednego: gdyby murawa w tamtym meczu była w dobrym stanie i pika nie stawała w kałużach, to być może piłkarze Kazimierza Górskiego wygraliby tamto starcie i awansowali do finału mistrzostw świata.

 

O tym, jak ważne we współczesnym futbolu jest dbanie o szczegóły nie trzeba dzisiaj specjalnie nikogo przekonywać. Kępa trawy, która oderwie się pod butem piłkarza i uniemożliwi celny strzał, może zadecydować o tym, czy mecz będzie wygrany, czy może przegrany. Adam Nawałka podczas zgrupowania przed Euro 2016 w Arłamowie podobno do tego stopnia interesował się płytą, na której będą ćwiczyć zawodnicy, że codziennie rozmawiał z groundsmanami (specjalistami od przygotowania boisk) i zamawiał konkretną długość ździebełek trawy.

 

Przed spotkaniem z Kazachstanem, które miało zostać rozegrane na sztucznej nawierzchni, znalazł boisko w Karczewie, na którym była odpowiednia płyta, mająca przygotować jego piłkarzy do gry. Sztab analizował nawet to, kiedy trawa zostanie polana przed meczem w Astanie i jaka będzie temperatura - czy pod koniec meczu boisko będzie się osuszać?

 

Reprezentacja mecze eliminacyjne Przygotować dobrą murawę na Stadionie Narodowym nie jest łatwo. Tam płyta nie leży na co dzień i jest rozwijana kilka dni przed każdym spotkaniem. Nie może się zakorzenić, dlatego trzeba na nią bardzo uważać, a czasami bardzo natrudzić, żeby dobrze wyglądała. Przed meczem z Armenią rywale podczas treningu urządzili sobie gierkę w polu karnym. Murawa wyglądała, jakby przebiegło po niej stado dzików (wcześniej już odbył się na niej mecz z Duńczykami) i trzeba było przenosić płaty trawy z miejsca na miejsce, żeby jakoś ratować sytuację.

 

Nic dziwnego, że trawa nie była równa i raz przeszkodziła Robertowi Lewandowskiemu w oddaniu celnego strzału. Na powtórkach widać, jak piłka w dogodnej sytuacji, tuż przed uderzeniem podskakuje, a wściekły kapitan reprezentacji kopie oderwaną kępkę trawy. Całe szczęście, że w doliczonym czasie gry Lewandowski zdobył gola na wagę zwycięstwa - po strzale głową. To nie były pierwsze kłopoty z trawą na Narodowym. Wszyscy kibice pamiętają słynny, przekładany mecz z Anglią, kiedy ulewa zamieniła boisko w jezioro. Duże kłopoty z nawierzchnią były także podczas finału Pucharu Polski Legia - Lech (2:1) w 2015 roku.

 

Teraz trenerowi Nawałce powinien ubyć jeden kłopot, bo trawą na Stadionie Narodowym ma się zajmować specjalista najwyższej klasy. Krzysztof Puzio skończył specjalną szkołę w Anglii dla groundsmanów, a potem pracował w dwóch wielkich klubach, najpierw w Celticu Glasgow, a potem w Premier League - w Tottenhamie Hotspur. Był tam jednym z 14 specjalistów zatrudnionych w ośrodku treningowym (oprócz "zwykłych" ludzi zajmujących się np. krzewami) i współpracował z menedżerami, np. Mauricio Pochettino, z którym współpracę wspomina bardzo dobrze.

 

Swoją wiedzę i dbałość o detale będzie teraz mógł wykorzystać w pracy z reprezentacją. Z Adamem Nawałką jeszcze nie miał okazji pracować, ale słyszał już o jego zamiłowaniu do szczegółów. Kiedy będzie się rozpoczynało zgrupowanie reprezentacji, będzie w stałym kontakcie ze sztabem, żeby przygotować do treningów najlepszą, możliwą nawierzchnię. Niestety, dziś już nie da się przygotować trawy, która utrudni grę rywalowi, a pomagać będzie swoim. Długość trawy podczas meczów eliminacyjnych jest ściśle określona, a przepisy regulują nawet czas podlewania trawy - obie połowy boiska muszą być zroszone tak samo mocno i w tym samym czasie. Najbliższy mecz eliminacyjny do mistrzostw świata na Narodowym Polacy rozegrają w czerwcu z Rumunią. W Bukareszcie Lewandowski nie narzekał na murawę i efekt wszyscy widzieli.

 

Rozmowa z Krzysztofem Puzio w załączonym materiale wideo.