„Lwy” z Mannheim w tabeli grupy B zajmują co prawda dopiero czwartą pozycję, ale jako jedyni w tym sezonie potrafili pokonać mistrzów Polski w ich własnej hali. - Nie ma sensu wracać do tamtego spotkania. Ten mecz nam po prostu nie wyszedł. Teraz jesteśmy w optymalnym składzie i optymalnej formie. Musimy dać z siebie wszystko, bo te dwa punkty są nam bardzo potrzebne – nie ukrywał Kus.

 

Obrotowy Vive docenia jednak klasę rywala. Zdaje sobie sprawę, że w czwartkowy wieczór kielecką drużynę czeka w Mannheim niezwykle trudne zadanie. - Ich rozgrywający Andy Schmid to playmaker z prawdziwego zdarzenia, który kieruje grą zespołu – chwalił rozgrywającego Rhein Neckar Loewen obrotowy Vive.

 

- Ale niemiecki zespół to nie tylko on. Mają świetnych bramkarzy (Mikael Appelgren i Andreas Palicka), którzy nam najwięcej napsuli krwi w pierwszym spotkaniu. Silne rozegranie i bardzo dobre skrzydło – to po prostu kompletny zespół. Mistrzem Bundesligi nie zostaje się przez przypadek – pokreślił.

 

Po dziewięciu kolejkach rozgrywek kielczanie są liderem grupy B, ale w czubie tabeli panuje niesamowity ścisk. Drużyna Tałanta Dujszebajewa tylko o jeden punkt wyprzedza Pick Szeged, o dwa Vardar Skopje i o trzy najbliższego rywala. - Jeśli wygramy to wszystko będzie w naszych rękach. Wtedy nie będziemy musieli się oglądać na wyniki rywali. Wszyscy zdajemy sobie sprawę z rangi tego meczu. Musimy zagrać na sto procent i wygrać. To przybliży nas do pierwszego miejsca w grupie, a taki jest nasz cel – zakończył Kus.

 

Spotkanie Rhein Neckar Loewen z Vive Tauron Kielce rozpocznie się w Mannheim w czwartek o godz. 19.