Historyczna walka Polek odbyła się w listopadzie w Madison Square Garden na UFC 205. Lepsza okazała się Jędrzejczyk, która u wszystkich sędziów wygrała stosunkiem rund 4:1. Mimo to w tej jednej rundzie - konkretnie czwartej - pretendentka sprawiła mistrzyni mnóstwo problemów i była nawet blisko zwycięstwa przed czasem. Ostatecznie jej się nie udało, lecz jej obóz pragnął natychmiastowego rewanżu. To również - przynajmniej na razie - się nie udało.
Walka w Madison Square Garden była moim marzeniem. Niestety przegrałam, ale to było ekscytujące przeżycie. Nie lubię oceniać własnych starć, ale cieszę się, że udowodniłam coś krytykom, którzy mówili, że nie potrwa to dłużej niż dwie rundy. Walczyłyśmy do decyzji i zobaczcie, jak wyglądała jej twarz, a jak moja - powiedziała dla flocombat.com.
Kowalkiewicz zdaje sobie jednak sprawę, że do walki mistrzowskiej musi jeszcze wygrać przynajmniej jedno starcie. Dużo mówiło się wcześniej o ewentualnym pojedynku z rankingową jedynką, czyli Claudią Gadelhą. Brazylijka ma w swojej karierze tylko dwie porażki - obie z Jędrzejczyk. Łodzianka optymistycznie zapatruję się na takie zestawienie.

- Chciałabym sprawdzić się przeciwko Claudii Gadelhi. To jedna z najlepszych zawodniczek na świecie i myślę, że dla nas obu ta walka bardzo duży sens rankingowy - stwierdziła.

A co sądzi o rewanżu z Jędrzejczyk? - Zrobię wszystko, by doprowadzić do rewanżu pod koniec 2017 roku. Wierzę, że to zrobię. Wiem, jak z nią walczyć. Joanna lubi dużo gadać. Mówiła, że nie jestem na jej poziomie. Teraz mówi, że nie zasługuję na rewanż. Zobaczymy - zakończyła.