Kłopoty Lecha Poznań z limitem obcokrajowców

Piłka nożna
Kłopoty Lecha Poznań z limitem obcokrajowców
fot. Lukasz Grochala/Cyfrasport

Obowiązujący w piłkarskiej ekstraklasie limit dwóch obcokrajowców spoza Unii Europejskiej staje się problemem dla Lecha Poznań. W piątek podczas meczu z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza trener Nenad Bjelica z tego powodu miał ograniczone pole manewru.

Lech w obecnej kadrze ma trzech takich zawodników - Wołodymyra Kostewycza (Ukraina), Abdula Aziza Tetteha (Ghana) oraz Jasmina Burica (Bośnia i Hercegowina). Przeciwko Termalice poznaniacy mecz zaczęli w składzie tylko z Kostewyczem, ale jeszcze przed przerwą kontuzji doznał Łukasz Trałka, którego zastąpił jego "naturalny" zmiennik Tetteh.

 

W tym momencie gospodarze wypełnili limit, ale w drugiej połowie po jednym ze starć z pomocy lekarskiej musiał skorzystać bramkarz Matus Putnocky. Gdyby Słowak doznał poważniejszego urazu, Bjelica musiałby dokonać dwóch zmian, bowiem wejście Burica oznaczałyby złamanie przepisu, co byłoby równoznaczne z walkowerem dla niecieczan.

 

"Zdawaliśmy sobie sprawę, w jakiej znaleźliśmy się sytuacji. Gdyby Putnocky musiał zejść, jednocześnie musiałbym zdjąć albo Kostewycza, albo Tetteha. Dlatego z kolejnymi zmianami czekałem praktycznie do końca meczu. Mogło się przecież zdarzyć, że nie mając możliwości zmian, musielibyśmy kończyć mecz w dziesiątkę. Na szczęście okazało się, że nasz bramkarz jest w stanie dalej grać" - zaznaczył Bjelica na konferencji prasowej.

 

Lechici ostatecznie wygrali 3:0, a wszystkie bramki zdobyli z rzutów karnych. Szkoleniowiec na boisko nowych zawodników wprowadził w 85. minucie i w doliczonym czasie gry.

 

Pewnym rozwiązaniem tego kłopotu dla Lecha jest wpisanie dwóch bramkarzy na listę rezerwowych, choć w protokole jest miejsce tylko dla jednego. Drugi z nich byłby traktowany jako zawodnik z pola, ale mógłby w takiej wyjątkowej sytuacji pojawić się między słupkami, zakładając bramkarską bluzę. Tak jak to ma czasami miejsce, gdy golkiper otrzymuje czerwoną kartkę i inny zawodnik przebywający na boisku.

 

"Nigdy mi się nie zdarzyło, żebym miał dwóch bramkarzy na ławce rezerwowych. Ale nie wykluczam tego. Może trzeba rozważyć taką możliwość" - nadmienił chorwacki szkoleniowiec.

 

Poznański klub może rozwiązać ten problem jeszcze w inny sposób. Od dłuższego czasu Buric, który mieszka w Poznaniu od ośmiu lat, stara się o polski paszport. Dokumenty czekają już na podpis prezydenta, a niedawno na portalach społecznościowych kibice zainicjowali akcję "paszport dla Jasia", w której wyrażali poparcie dla przyznania polskiego obywatelstwa bośniackiemu bramkarzowi.

jk, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze