Początek upadku Tysona. 27 lat od porażki z Douglasem

Sporty walki
Początek upadku Tysona. 27 lat od porażki z Douglasem
fot. PAP

Znajdujący się na fali 37 zwycięstw z rzędu 24-letni Mike Tyson (50-6, 44 KO) 11 lutego 1990 roku w Tokyo Dome miał tylko zrobić swoje. Wejść do ringu i efektownie zakończyć kolejny zawodowy pojedynek. Kibice w Japonii doświadczyli jednak skrajnie przeciwnych emocji. James "Buster" Douglas (38-6-1, 25 KO), skazywany na porażkę, jako pierwszy pięściarz zawodowy posłał na deski "Żelaznego Mike'a" i walnie przyczynił się do jego sportowego upadku.

Burzliwa przeszłość Mike'a Tysona zbudowała wokół niego aurę niezniszczalnego. Żelazny charakter, brutalna siła, niezłomność, brak litości i naturalny pięściarski talent miały być skuteczną receptą na każdego boksera globu. Po jednym z najważniejszych zwycięstw w karierze z Michaelem Spinksem po zaledwie 91 sekundach w czerwcu 1988 roku Tyson powiedział: "To wszystko czego pragnę. Mistrzostwa wagi ciężkiej. Chcę być bogiem wojny, tak jak nauczył mnie mój trener Cus D'Amato".

Nóż w plecy

Wszystko układało się po myśli czarnoskórego pięściarza, ale śmierć Cusa zmieniła naprawdę wiele. Zmiana promotora, sztabu szkoleniowego, przede wszystkim brak swojego życiowego "Anioła Stróża" i problemy w życiu osobistym musiały odbić się na karierze młodego pięściarza. Pierwsze efekty przemiany pięściarski świat otrzymał 11 lutego 1990 roku.

Nie tak miała wyglądać druga zagraniczna wyprawa najmłodszego mistrza świata wagi ciężkiej w historii. Pięć lat zawodowej kariery, 37 zwycięstw z rzędu, tylko cztery walki na pełnym dystansie i aż 17 nokautów w pierwszej rundzie. Wszystko przemawiało za Mike'em Tysonem i nawet przez myśl nikomu nie przeszedł scenariusz, który zmienił bieg nie tylko historii boksu, ale całego sportu.

James Douglas do ringu w Tokyo Dame, podobnie jak Tyson, wchodził w najtrudniejszym momencie swojego życia. Matka jego syna Lamara chorowała na raka, jego żona niespodziewanie zmarła na dokładnie 23 przed zaplanowanym pojedynkiem, a na domiar złego ze światem pożegnała się również jego rodzicielka Lula Pearl. Matka była dla Douglasa jedyną ostoją, jedyną osobą, która szczerze wierzyła w jego możliwości. - Musiało wydarzyć się coś wielkiego. Czułem, że wszystkie te wydarzenia miały mnie do tego zbliżyć - opowiadał po latach Douglas.

Kiedy samotny Mike Tyson nie potrafił poradzić sobie z problemami osobistymi to zmotywowany nieszczęśliwymi wydarzeniami Douglas harował jak wół. Biegał dwukrotnie więcej niż wskazywały przygotowane plany treningowe, wylewał hektolitry potu, a wszystko po to, aby z czystym sumieniem rozpocząć rywalizację z najniebezpieczniejszym pięściarzem świata.

Niespodzianka i brutalny upadek

Już przed samą walką Douglas w czytelny sposób zakomunikował, że nie boi się Tysona i jako jeden z pierwszych pięściarzy nie zamierza składać broni już przed pierwszym gongiem. "Buster" był chyba pierwszym pięściarzem, który pewny siebie wbiegał do ringu na konfrontację z "Czarnoskórą Bestią", gdy zdecydowana większość niezdecydowanym krokiem, z opuszczonymi głowami, zmierzała na egzekucję.

Taktyka walki była bardzo prosta - nie dać się wciągnąć w grę rywala. Sposób? Nie cofać się w linii prostej, często schodzić na boki, nie pozwalać skracać dystansu, korzystać ze swojej przewagi zasięgu i doprowadzać cierpliwie Tysona do frustracji.

Kibice do Tokyo Dome nie przyszli oglądać walki, a liczyli na wielkie widowisko. Mijała runda za rundą, a skoncentrowany Douglas skrzętnie realizował nakreśloną strategię często korzystając z lewego prostego i niekiedy dokładając prawą ręke na zakończenie poszczególnych serii. Zdumiona publika milczała obserwując zaskakujący przebieg pojedynku.

Pod koniec piątej rundy lewe oko Tysona nabierało nowych kształtów, a w jego narożniku zabrakło nawet podstawowych narzędzi do zbicia opuchlizny. Brakowało nawet lodu. To dobitnie pokazuje w jak fatalnym czasie - osobistym i sportowym, znajdował się mistrz, otoczony głównie przez ludzi polujących tylko na jego zyski i zwodzących zagubioną osobowość pustymi obietnicami na lepsze jutro.

 

Geniusz? Mało...


Pierwiastek geniuszu może eksplodować jednak w każdym momencie i tak też się stało pod koniec ósmej rundy. Potworny podbródkowy posłał na deski Douglasa, ale pretendent ze złością wypisaną na twarzy powrócił do walki przed zakończeniem liczenia. Dziewiąta odsłona była najbardziej wyrównaną ze wszystkich, ale kontrolę nad przebiegiem rywalizacji ponownie miał "Buster".

W dziesiątej rundzie Douglas podbródkowym rozpoczął kombinację czterech ciosów, która ostatecznie zakończyła się nokdaunem Tysona. Po raz pierwszy w karierze " Żelazny Mike" przywitał się z deskami i już z nich się nie podniósł. Niemożliwe stało się faktem, a rezultat walki zapisał nową kartę w historii pięściarstwa.

Nawet legendarny konferansjer Larry Merchant postanowił na chwilę zawiesić swój głos i pozwolił, aby telewizyjny obraz w samotności opowiedział widzom to zdarzenie. Douglas przeżywał najbardziej wzniosły moment swojej sportowej kariery i w głębi serca czuł ulgę z dotrzymania obietnicy, a w przeciwnym narożniku zagubiony Tyson szukał swojego miejsca w ringu, w którym do tego momentu czuł się jak u siebie.

Co przyniosła przyszłość?

Po walce oczywiście nie mogło zabraknąć protestów ze strony Dona Kinga. Promotor Tysona twierdził, że liczenie Douglasa do ośmiu trwało zbyt długo. Nowy mistrz jeszcze jakiś czas musiał poczekać na ostateczne decyzje, ale na szczęście w tym wypadku sport zwyciężył, a "sprytne ręce" Dona Kinga nie sięgnęły aż tak daleko.

Douglas nie potrafił jednak poradzić sobie z presją mistrzowską i stracił tytuły już w pierwszej obronie pasów z Evanderem Holyfieldem osiem i pół miesiąca później w Mirage Hotel&Casino w Las Vegas. Do końca kariery stoczył jeszcze dziewięć pojedynków, z czego osiem zakończyło się jego zwycięstwami. Nigdy jednak nie zbliżył się już do pięściarskiego szczytu.

A Tyson? Nigdy nie był już tym pięściarzem sprzed porażki z Douglasem. Powoli podupadało jego życie sportowe, a w życiu osobistym miał coraz więcej kłopotów. W lipcu 1991 roku został aresztowany za gwałt na Desiree Washington, a w listopadzie 1992 roku skazany na sześć lat więzienia.

 

Wyszedł na wolność po trzech latach, odzyskał pas WBA, a później dwukrotnie musiał uznać wyższość Evandera Holyfielda. W drugim pojedynku Tyson swoją niemoc zaprezentował odgryzając kawałek ucha swojego rywala. "Żelazny Mike" stoczył jeszcze dziesięć zawodowych pojedynków, ale karierę niechlubnie kończył z trzema porażkami zakończonymi nokautami w ostatnich czterech walkach. Pierwsza zawodowa porażka zmieniła tak naprawdę wszystko...

 

Maciej Turski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze