Niektórzy mogą być zdziwieni, ale Burnley na własnym stadionie to czwarta najlepsza drużyna w Premier League. Wystarczy powiedzieć, że przed własną publicznością sięgnęli po 28 z 29 punktów! Na Turf Moor gospodarze wygrali siedem kolejnych spotkań i mogli liczyć na korzystny wynik w starciu z Chelsea, która z kolei... jest najlepsza na wyjazdach. Zapowiadało się ciekawie.

Początek należał do kroczących po mistrzostwo Anglii londyńczyków. Victor Moses zagrał do Pedro, a ten wpakował piłkę do siatki. Goście nie cieszyli się jednak długo z prowadzenia, gdyż jeszcze w pierwszej połowie Burnley doprowadziło do wyrównania. Rzut wolny wykonywał Robbie Brady i uderzył na tyle perfekcyjnie, że Thibaut Courtois nie był w stanie interweniować. Do przerwy był remis i jak się okazało na tym się skończyło.

Chelsea nie zagrała dobrej drugiej połowy: nie oddała nawet jednego celnego strzału! W ten sposób na Turf Moor nie da się wygrywać, więc Antonio Conte może być nieco rozczarowany. Jeśli Manchester City wygra w poniedziałek z Bournemouth, to zniweluje stratę do "The Blues" do ośmiu punktów.

Burnley - Chelsea 1:1 (1:1)

Bramki: Brady 24 - Pedro 7.

Burnley: Heaton - Lowton, Keane, Mee, Ward - Boyd, Barton, Westwood, Brady (65 Arfield) - Gray (82 Vokes), Barnes.

Chelsea: Courtois - Azpilicueta, Luiz, Cahill - Moses (72 Willian), Kante, Matic (67 Fabregas), Alonso - Pedro (87 Batshuayi), Costa, Hazard.

Żółte kartki: Westwood, Lowton, Barton - Luiz, Fabregas.